16 czerwca Dniem Dziecka Afrykańskiego

soweto2

W tym roku po raz 25. obchodzimy Międzynarodowy Dzień Dziecka Afrykańskiego. Z inicjatywy Organizacji Jedności Afrykańskiej (obecnie Unia Afrykańska) oraz UNICEF w 1991 roku, święto to zostało ustanowione dla uczczenia masakry dzieci w Soweto.

W środę 16 czerwca 1976 r. w Soweto koło Johannesburga, w Republice Południowej Afryki, młodzi czarnoskórzy uczniowie w proteście przeciwko decyzji Departamentu Edukacji Bantu rozpoczęli marsz, który został krwawo stłumiony przez policję. Młodzi ludzie mieli już dość przepełnionych szkół, niskiego poziomu szkolnictwa i rasistowskich treści w programach nauczania.  Czarę goryczy przelał pomysł Ministra Edukacji P.W. Botha, który zaproponował, aby 50% przedmiotów było nauczanych w języku afrikaans. Dzieci domagały się natomiast nauki w języku ojczystym, a nie w języku ciemiężcy. Były też dostatecznie zmęczone skutkami polityki apartheidu, która dotykała całe ich rodziny. Poczucie bezradności i bezsilności wypchnęło je tego dnia na ulice. Rozlewająca się po ulicach miasta fala protestu spotkała się z oporem władz niezadowolonych z rozwoju sytuacji. Naprzeciw protestujących dzieci stanęli policjanci. Doszło do zamieszek, w których użyto broni palnej. Zginęło ponad 100 niewinnych dziewcząt i chłopców w wieku szkolnym, a kilkaset zostało rannych. Walki trwały przez kilka godzin. Pewien chłopiec, który był świadkiem tych wydarzeń, powiedział: „Otworzyli ogień. Nie ostrzegli nikogo. Po prostu otworzyli ogień. Właśnie tak. Właśnie tak. I kilkuletnie dzieci, małe bezbronne dzieci, padały na ziemię jak pacnięte muchy. To było morderstwo, morderstwo dokonane z zimną krwią.”1)

sowetoTragedia ta przekazywana była przez media i mocno wówczas pobudziła opinię publiczną na całym świecie. Jednym z najbardziej przerażających obrazów przekazanych przez prasę było zastrzelenie trzynastoletniego Hectora Petersena z Soweto.

Społeczność międzynarodowa dostrzegła zło apartheidu i zaczęła wywierać presję na władze w Pretorii. ONZ potępił apartheid jako „zbrodnię przeciw ludzkości”, oraz wydał rezolucję stwierdzającą, że jakakolwiek współpraca wojskowa lub gospodarcza z RPA będzie traktowana jak przestępstwo2).

Od tamtych dramatycznych wydarzeń minęło 40 lat, a sytuacja w większości krajów Afryki wcale się nie poprawiła. Wciąż w wielu afrykańskich państwach nie ma wprowadzonego obowiązku szkolnego. Dzieciom nie mającym możliwości kształcenia się trudno wyjść z ubóstwa. Beztroskie dzieciństwo nie jest im znane. Codziennie pomagają matkom w poszukiwaniu i noszeniu wody dla potrzeb rodziny. Wychowują młodsze rodzeństwo. Duży odsetek dzieci stanowią sieroty, gdyż AIDS czy malaria wciąż zabija ich rodziców. Nadal w wielu krajach podstawowymi bolączkami są brak dostępu do wody pitnej, choroby, ubóstwo, przemoc i praca niewolnicza. Wg danych UNICEF w państwach Afryki Subsaharyjskiej, niemal 1 na 4 dzieci pracuje w warunkach wpływających na ich zdrowie i rozwój fizyczny, psychiczny i społeczny. Jednak najbardziej przerażająca jest sytuacja dzieci w rejonach objętych konfliktami zbrojnymi, gdzie często nie tylko są świadkami przemocy lecz same też jej doświadczają.

A przecież nie powinno tak być.

Ochrona dzieci jest obowiązkiem rodziny, rządu i społeczności międzynarodowej. Zasada przestrzegania i respektowania praw dziecka jest jasno sformułowana w prawie międzynarodowym.

Teresa Stachowicz

soweto5


1) http://www.maitri.pl/gazetka/my_88/html/dzieci_soweto.htm

2) http://wiadomosci.onet.pl/prasa/zaczelo-sie-w-soweto/gqy10