33 lata wśród najuboższych

W miesięczniku
ECHO Z AFRYKI i innych kontynentów
nr 10/październik 2014 r.
opublikowany został list misjonarki,
której działalność wspiera
Fundacja DZIECI AFRYKI



Siostra Zuzanna, karmelitanka Dzieciątka Jezus od 33 lat pracuje na misjach w Rwandzie i Burundi. Z powodu wojny musiała wiele razy zmieniać kraje misyjne. Dziś pracuje w maleńkiej wiosce Rugango, na południu Rwandy, gdzie opiekuje się sierotami.

Po półrocznym kursie medycyny tropikalnej w 1981 r. wyjechałam na misje do Burundi. Moją pierwszą placówką była parafia Musongati prowadzona przez Ojców Karmelitów Bosych z Polski. Po kilkumiesięcznym kursie języka kirundi rozpoczęłam pracę jako laborantka w Centrum Zdrowia.Rok 1985 był dla kato­lików Burundi bardzo trudnym okresem. Prześladowania chrześcijan, obalanie krzyży, zakaz odprawiana Mszy Świę­tej, zamykanie kościo­łów i ostatecznie nakaz opuszczenia terytorium kraju dla wszystkich mi­sjonarzy.
Wśród najuboższych
W ten oto sposób zna­lazłam się w Rwandzie, w diecezji Butare, w para­fii Rugango, prowadzonej przez ojców benedykty­nów. Zostałam odpowiedzialna za działalność tu­tejszego Caritasu. Aby po­znać warunki życia oraz problemy mieszkańców 40 wiosek należących do parafii odwiedzałam ich raz w tygodniu. Widzia­łam ich straszną nędzę i trudne warunki życia. Wielu z nich mieszkało w walących się domkach lub szałasach zrobionych z gałęzi i pokrytych trawą. Ludzie ci potrzebowali domów, aby mieć choć trochę lepsze i bardziej znośne warunki do życia. Budową domów zajął się brat zakonny, podczas gdy ja kontynuowałam niesie­nie pomocy najbardziej potrzebującym, ofiarując im żywność, odzież, koce i mydło. Dzięki pomocy dobroczyńców wiele sierot mogło uczęszczać regularnie do szkoły.
Zaufałyśmy Jezusowi
W 2002 r. wróciłam do Burundi do naszej wspólnoty w Gakome. Rok 2003 był dla nas rokiem naznaczonym cier­pieniem i lękiem, gdyż często nasze wioski były napadane przez uzbrojo­nych ludzi, którzy je okra­dali. Ich częste napady i kradzieże były przyczy­ną ciągłych ucieczek ludzi z bagażem na głowach, płaczącymi dziećmi i bydłem.W styczniu i sierpniu, w godzinach nocnych, ban­dyci wtargnęli do naszego klasztoru, wyłamując kra­ty. Byli pijani, niegrzecz­ni, uzbrojeni w pistolety i maczety. Nie mogłyśmy się z nikim porozumieć, zdane byłyśmy na Boże Miłosierdzie, któremu oddałyśmy się przed ich wtargnięciem. Penetrowali dom przez kilka godzin, wzięli pieniądze i wszystko co chcieli. Na interwen­cje sąsiadów odpowiadali seriami wystrzałów. Prze­straszeni ludzie nie zbli­żyli się do naszego domu aż do rana. Przez długi okres przeżywałyśmy bez­senne noce i strach, ten jednak z czasem minął, a wzrosło zaufanie i za­wierzenie Jezusowi i Jego Matce.
Dzisiaj z perspektywy lat widzę owoce ofiarnej współpracy wielu ludzi o wrażliwych sercach w dzie­le misyjnym Kościoła. Niech będzie Bóg uwielbiony w darach swoich! Wdzięcz­na za Waszą duchową i materialną pomoc wraz z pamięcią w modlitwie.

s. Zuzanna Masłoń CSCIJ,
Butare, Rwanda