4. misjonera (część 2), Katima Mulilo

Po przekroczeniu granicy botswańsko – namibijskiej, u miejscowego taksówkarza, zamawiamy 70. kilometrowy kurs do Katima Mulilo – stolicy regionu Caprivi oddalonej od stolicy kraju o 1.200 km. Taksówkarz słysząc „Cheshire Home” zapewnia, że trafiamy pod bardzo dobry adres. Cieszymy się. Wyjaśnia, że pracował w tamtejszej szkole przez 13 lat jako nauczyciel, bardzo dobrze zna polskie Siostry Marylki.

Caprivi jest najuboższym regionem zamożnej Namibii. Dowiadujemy się, że rękach 5% społeczeństwa – często białych Afrykanerów – znajduje się aż 95% bogactw naturalnych oraz farm. Większość mieszkańców dwumilionowej Namibii żyje w ubóstwie. Wielu potrzebuje wsparcia. Pomoc organizacji międzynarodowych nie dociera. W statystykach Namibia wygląda imponująco.

Cheshire Home to dom dla niepełnosprawnych ruchowo dzieci. Jedyny w całym kraju. 30. dzieci opiekuje się s. Lucy Mazurkiewicz – od 25 lat w Afryce. Wspólnie z Jesse Steeghs  – holenderską rehabilitantką – tworzą bardzo zgrany teem. W prowadzeniu domu wspierają je trzy miejscowe kobiety, rotacyjnie pełniąc funkcję kucharki i opiekunki nocnej. Nie ma wychowawcy!

Mieszkające w Cheshire Home dzieci są bardzo radosne. Większość z dysfunkcjami ruchu, część na wózkach, bez kończyn, z kikutami. Wszystkie uczęszczają do miejscowej szkoły podstawowej lub średniej. Ich uśmiechnięte twarze najlepiej oddają klimat domu. Niemal wszystkie przynależą do kościoła  Adwentystów Dnia Siódmego – dominującego w rejonie Caprivi. U polskiej misjonarki czują się bezpiecznie, każde jest ważne, wiedzą że są kochane. Starsi, czy bardziej sprawni pomagają młodszym i mniej zaradnym.

Siostra Lucy w 1995 r., na prośbę miejscowego biskupa, otworzyła dom na własną odpowiedzialność. Zgromadzenie Sióstr Najświętszego Imienia Jezus, do którego należy, nigdy wcześniej nie prowadziło podobnej działalności. Misjonarka codziennie pokonuje liczne przeciwności. Ufa Opatrzności Bożej, na której nigdy się nie zawiodła. 

Szybko integrujemy się z dziećmi. Konkursy, loteria, smaczne lody czy rejs statkiem po Zambezi przypieczętowały przyjaźń. Już jeden uśmiech, wywołany na twarzy niepełnosprawnego dziecka, jest bezcenny. A radości było znacznie więcej!

Wspólnie z Jesse przebyliśmy 350 km po okolicznych wioskach. W buszu odwiedziliśmy dzieci, które z powodu kalectwa i ograniczeń umysłowych nie mogą uczęszczać do szkoły. Rehabilitantka uczy rodziców jak opiekować się niepełnosprawnymi.

Na wioskach mamy możliwość poznania rzeczywistych warunków w jakich żyją Namibijczycy. Zbudowane z cegieł chaty, pokryte strzechą, otoczone są wysokim ogrodzeniem chroniącym przed dzikimi zwierzętami i silnym wiatrem. Wszystkie są zadbane. W wielu wnętrzach znajdujemy skromne meble (kredensy). Podłogą jest jednak zwykłe klepisko, a do spania służą rozłożone maty. Podczas pory suchej dzieci dotyka problem niedożywienia.

Pośród mieszkańców Katima Mulilo, od ćwierćwiecza, służą polskie Siostry Marylki. Poza Cheshire Home prowadzą internat dla 200 dziewcząt ze szkoły średniej, pracownicę szwalniczą oraz dom formacyjny dla miejscowych powołań.

Żegnając gościnny Cheshire Home obiecujemy pomoc polskiej mamie namibijskich dzieci – niestrudzonej siostrze Lucy.