7.MISJONERA (część 1) Wśród swoich...

7.MISJONERA (część 1) Wśród swoich…

Dziesiątki spotkań i setki uścisków dłoni, przemówienia i podziękowania, wiązanki pięknych kwiatów i mnogość różnorodnych podarunków. Wszystko przeplatane występami dzieci, doprawione tysiącem uśmiechów. Wyśmienita uczta dla ducha w przeddzień Świąt Bożego Narodzenia jakie przyszło mi spędzić po raz pierwszy na kontynencie afrykańskim.

Misję w Nguelemendouka (Kamerun) zalało morze radości a moje serce nieskrywanym szczęściem. Kierowane pod moim adresem słowa wdzięczności za okazywaną pomoc sierotom, ubogim dzieciom, młodzieży, chorym i starcom należą się wszystkim adopcyjnym rodzicom – podkreślałem za każdym razem – Ludziom Pięknych Serc wspierających fundacyjne programy, moim koleżankom i kolegom z Rady i Zarządu fundacji oraz oddanym wolontariuszom z całego kraju. Bez wsparcia setek osób nie mógłbym świadczyć pomocy na taką skalę.

Wdzięczni mieszkańcy Nguelemendouka przyjęli mnie u siebie z radością, traktowali  życzliwie, jak członka swojej społeczności. Boże Narodzenia spędziłem zatem wśród swoich, mimo iż z dala od rodzinnego domu. W oczekiwaniu na przyjazd Pawła Werakso oraz Krzysztofa Bucholskiego oddałem się upragnionemu odpoczynkowi w cieniu palm kokosowych oraz na werandzie domu misyjnego sióstr michalitek. Sielankę przerywały uprzykrzające życie mut muty oraz malaria, która dopadła mnie w samą Wigilię. W międzyczasie miałem okazję uczestniczyć w dwóch ważnych wydarzeniach.

W ostatnią niedzielę adwentu swoje święto obchodzili miejscowi chorzy i starcy. Blisko 70. podopiecznych s. Lucjany Drapały CSSMA wzięło udział w organizowanym rokrocznie Dniu Chorego. Od rana z całej okolicy przywożono do kościoła chorych, niedołężnych, cierpiących. Wielu z nich na co dzień przykutych do łóżek, opuszczonych i zapomnianych w tym szczególnym dniu mogło poczuć się wyjątkowo, być ważnym, znaleźć się w centrum uwagi całej społeczności miasteczka. Dla leżących przed ołtarzem przygotowano materace, zaś pośrodku świątyni łóżka, by w wygodnej pozycji uczestniczyli w niedzielnej Mszy Św., wysłuchali słowa otuchy, przyjęli sakramenty święte. W wielu oczach lśniły łzy zaś cierpiące twarze były skupione i zasłuchane. Po Eucharystii, w stołówce oratorium, miał miejsce uroczysty obiad z udziałem chorych, misjonarzy oraz subprefekta Nguelemendouka. Bardzo bogaty posiłek oraz prezenty świąteczne – ufundowane przez Fundację DZIECI AFRYKI (600 EUR) – zakończyły obchody Dnia Chorego. Chorzy, posileni na duchu i ciele, obdarowani mydłem, ryżem, przyprawami, sardynkami oraz zapałkami z wdzięcznością żegnali się z misjonarzami, udając się do swoich domów, by oczekiwać kolejnych odwiedzin, zatroskanej o ich los misjonarki, s. Lucjany (możesz pomóc i Ty – czytaj).

29 stycznia rozpoczęła się coroczna pielgrzymka dzieci do groty Matki Bożej Nadziei. Do Nguelemendouka przybyło ponad dwa tysiące dzieci z całej okolicy. Część z nich, z odległych miejscowości, przyjechało samochodami lub autobusami wraz ze swoimi misjonarzami, część pielgrzymi szlak, przebyło pieszo, pokonując dziesiątki kilometrów.

Wszyscy pielgrzymi pierwsze kroki zawsze kierują do groty Matki Bożej, z którą witają się śpiewem na ustach. Następnie przez trzy dni odbywa się swoiste święto młodości. W tym czasie króluje radość, zabawa i śpiew. Mali pielgrzymi uczestniczą w Mszy św., specjalnej konferencji, występach muzycznych, jasełkach. Drugiego dnia o zmroku, niezapomniane wrażenie robi procesja, jakby niekończący się orszak, dwóch tysięcy malców z zapalonymi świecami udającymi się aleją palmową do groty Matki Bożej Nadziei. Na miejscu odmawiają różaniec, po czym pozostawiają przed Maryją dwa tysiące zapalonych świec z nadzieją, na wysłuchanie dziecięcych próśb.

Ważnym elementem pielgrzymki jest kiermasz. W dniu w którym się odbywa wszystkie dzieci bawią się do szaleństwa. W różnych konkurencjach sportowych oraz zabawach zdobywają talony, które mogą wymienić na setki najróżniejszych artykułów; zabawki, przybory szkolne, słodycze – tym razem sfinansowane przez Fundację DZIECI AFRYKI (2.000 EUR). Talony można również zakupić. W dobrym tonie jest, aby osoby dorosłe kupowały talony dzieciom, które tego nieskrywanie oczekują. Oczywiście w tym dniu towarzyszyło mi mnóstwo dzieci, nie tylko oratoryjnych. Doprawdy dzień kiermaszu daje szczęście i dzieciom i wręczającym talony… Radość dziecka zawsze jest bezcenna.

Robert Noga