Być mamą adopcyjną

as1aŚwiat jest zróżnicowany – pod każdym względem.  Pod względem gospodarczym także.  Jedni mają dużo, inni mają mało, czasem naprawdę niewiele – z punktu widzenia białego mieszkańca Europy można powiedzieć, że niektórzy nie mają niczego. Afrykańczycy – właśnie oni w naszych oczach często nie mają niczego.

Rodziców dzieci  nie stać nawet na długopis do szkoły, który dla dzieciaków jest nie lada rarytasem. Czasami może stać ich na jakieś klapki zamiast butów dla dziecka, ale bardzo często nie stać. Książki, zeszyty, kredki czy plecak do szkoły to zazwyczaj abstrakcja.

Po raz pierwszy zobaczyłam tę afrykańską rzeczywistość siedem lat temu w Etiopii. Długo przyglądałam się temu z niedowierzaniem, aż w pewnym momencie „coś we mnie pękło” i łzy popłynęły mi z oczu. Stało się to,  kiedy jakieś dziecko zaczęło mi czyścić sandały aby coś dostać.  Dostać cokolwiek – cukierek, może jakąś kanapkę, a może długopis. Pamiętam, że wtedy mocno płakałam i było mi bardzo, bardzo smutno. Przed oczami pojawiły mi się dzieci z mojej rodziny – ładnie ubrane, dobrze odżywione, rozpieszczane, z mnóstwem zabawek, którymi już nawet nie chcą się bawić i które zalegają pod ścianą w ogromnych kartonach, którym nawet nie wiadomo co kupować pod choinkę w Boże Narodzenie  bo… wszystko już mają. Szok i bezsilność, a potem długie rozmyślanie dlaczego los tak nierówno obdziela. I pierwsza myśl jaka się pojawia – gdybym mogła zaadoptować afrykańskie dziecko, miałoby u mnie wszystko – swój pokoik z dziecięcymi mebelkami i dziecięcą kolorową pościelą, pluszaki, klocki i inne zabawki, czyste ubranka, bogate jedzenie pełne warzyw i owoców, chodziłoby do szkoły, a ja dbałabym, aby uczyło się dodatkowo co najmniej dwóch języków obcych a także może rozwijało inne swoje talenty – na przykład muzyczne bądź plastyczne. Ale dowiaduję się, że takiej możliwości nie ma. Nie ma i koniec. Więc cóż robić? Przychodzi mi na myśl Adopcja Serca. Dowiaduję się, że to jedyny dla mnie możliwy sposób, aby wspomóc afrykańskiego dzieciaczka. Dodatkowo dochodzę do wniosku, że nie byłoby dobrym rozwiązaniem „wyrywać” takie dziecko z jego naturalnego środowiska, od rodziców, rodzeństwa i rówieśników. Każdy najlepiej wzrasta i rozwija się w swoim kręgu kulturowym, wśród własnej rodziny i w otoczeniu, które od urodzenia zna najlepiej. Więc Adopcja Serca jest jedynym rozwiązaniem. Decyduję się do niej przystąpić. Wiem, że pracujący w Afryce misjonarze w prowadzonych przez nich szkołach i ośrodkach najlepiej zatroszczą się o mojego podopiecznego dzieciaczka, bo najlepiej będą znać jego potrzeby.

as2Adopcyjną mamą jestem już od kilku lat. Moje regularne wpłaty pozwalają na to, aby mój adopcyjny afrykański synek był najedzony, przyzwoicie ubrany, chodził do szkoły, miał zapewnione książki, zeszyty i przybory szkolne, a w razie choroby lekarstwa. Cieszę się, że gdzieś w dalekiej Afryce jest mała istotka, której jestem potrzebna i że dzięki mnie widzi świat z nieco szerszej perspektywy aniżeli  z wioski w buszu i niewielkiej chatki. Bardzo bym chciała, aby kiedyś rozpoczął naukę w szkole średniej, a może i ukończył studia?

Ponadto wspieram afrykańską dziewczynę Louise, która uczy się w szkole krawieckiej. Życzę jej wiele wytrwałości w nauce zawodu i ukończeniu szkoły bo wiem, że będzie to dla niej narzędziem do godnego i samodzielnego życia. To już druga moja podopieczna ze szkoły krawieckiej. as3Pierwszej – Alphonsine – udało się ukończyć 3-letnią szkołę krawiecką i dzięki moim wpłatom otrzymać maszynę do szycia, aby móc dzięki niej zarabiać na utrzymanie swoje i swojej rodziny.  Tak bardzo się cieszyłam, kiedy dostałam wiadomość, że się jej udało! Razem ze mną cieszyła się także moja Pani Wychowawczyni ze szkoły podstawowej (a ukończyłam ją naprawdę już dawno temu) i z którą wciąż mam kontakt, a która nam jako dzieciom wpajała, że wielką wartością jest pomoc, jaką jesteśmy w stanie zaofiarować innym, bardziej od nas potrzebującym.

Często myślę o moich adopcyjnych dzieciach tych młodszych i tych starszych i otaczam modlitwą ich i ich rodziny,  bo czuję z nimi emocjonalną więź i wiem, że każdemu z nich potrzebna jest moja pomoc i wsparcie.  Zależy mi na ich dobru tak jak każdej matce zależy na dobru własnych dzieci. Wierzę, że się uda i że będą kiedyś samodzielnie i odważnie iść przez życie.

Barbara – adopcyjna mama


Po raz drugi z inicjatywy Ruchu Solidarności z Ubogimi Trzeciego Świata MAITRI w Kościele katolickim 5 września obchodzony jest Dzień Adopcji Serca. W tym roku obchody odbywają się we Wspólnotach Ruchu MAITRI na terenie całego kraju a także na misjach, które prowadzą Adopcję Serca. Obchody zorganizował także Sekretariat Misyjny Jeevodaya w Warszawie, w których będą uczestniczyli m.in. przedstawiciele Fundacji Dzieci Afryki.

PODARUJ SERCE…
PODARUJ PRZYSZŁOŚĆ
podaruj-serce1