Czas na Afrykę zachodnią

relacja z wyprawy MISJA GHANA 2019
czas350
Dla podróżników „z misją” to zupełnie różne doświadczenia. Robert Noga wraca do Ghany, gdzie powstała pierwsza szkoła Dzieci Afryki, do miejsca w którym jego serce zaczyna bić szybciej. Dla Iwony Kreczmańskiej to poznanie nieco innej części Czarnego Lądu jaki znała dotychczas. 
 …
Sierpniowa podróż zaczęła się od poznania Amsterdamu. Nie dlatego, że było to w planach. Tego nikt nie przewidział. Godzinne opóźnienie samolotu na trasie Warszawa – Amsterdam zatrzymało nas w Holandii na 24 godziny.
 …
Po przylocie do Akry na lotnisku czekała na nas Monika Quarcoo z mężem, która prowadzi organizację Start from Ghana Foundation. Dzięki jej pomocy logistyka i pierwsze kroki w Akrze nie sprawiały nam najmniejszych problemów. Moniko, podziękowania za opiekę jaką nas otoczyłaś :)
Ghana (w szczególności stolica) zmieniły się na korzyść wciągu ostatnich 6 lat – stale podkreślał Robert. Miasto wygląda nowocześnie. Szerokie, dobrej jakości drogi były nie lada zaskoczeniem. W oddali widać wciąż powstające nowe wieżowce. Biznes się rozwija. czas7Przygnębiające wrażenie robi jednak plaża! Wody oceanu każdego dnia dostarczają na piaszczysty brzeg tony śmieci; worki foliowe, butelki plastikowe, nakrętki, tubki po paście do zębów etc. :-( Ot skutki uboczne cywilizowanego świata!
Oczywiście jesteśmy w stolicy – to nie ma żadnego odzwierciedlenia na północy Ghany, która jest głównym celem wyprawy MISJA GHANA 2019. Tam bieda zagląda ludziom do oczu każdego dnia.
 …
Przed nami zapowiada się długa 15-to godzinna podróż autobusem do Gushiegu (północna część Ghany), a następnie do Bundoli, gdzie powstał pierwszy budynek szkoły Dzieci Afryki im. Ryszarda Kapuścińskiego z trzema klasami. Podróż trwała całą noc. Autobus bardzo komfortowy – szerokie siedzenia rozkładane niemalże do pozycji leżącej, dużo miejsca na nogi. To było bardzo pozytywne zaskoczenie. Jedynym bardzo poważnym mankamentem był stan opon. Niektóre były gładkie jak szklanka :-(
 …
Poznanie codzienności i problemów plemienia Komba, zamieszkującego wioskę Bundoli, nieodzownie związane było z zamieszkaniem w niej. Na tą wiadomość occzas1zy o. Sunila Rodrigues SVD – proboszcza Gushiegu, który zastąpił o. Mariusza Pacułę SVD – niemal wyskoczyły z gałek ocznych… „zamierzacie mieszkać na wiosce! – wykrztusił z niedowierzaniem – przecież tam nie ma elektryczności, bieżącej wody a ludzie, w tym dzieci, które mają teraz wakacje, będą w polu, to czas pracy na farmie!!! Powodzenia.
 …
Z jednej strony to bardzo ekscytujące uczucie, kiedy uczestniczy się w zwykłym codziennym życiu, kiedy zasypia się pod gwiazdami, a otwiera oczy o wschodzie słońca przy akompaniamencie odgłosów ptactwa domowego i budzącego się dnia. Z drugiej zaś strony to dość duże wyzwanie. Warunki życia bardzo odbiegają od standardów europejskich. Brak elektryczności, toalety i wody do użytku codziennego nie ułatwia zadania. Dochodzi problem pory deszczowej, a zatem wzmożonej zachorowalności na malarię. Mając za sobą dość duży bagaż doświadczeń decydujemy się na pozostanie w wiosce przez kilka dni. To czas na spotkania, rozmowy, rozwiązywanie problemów. To również czas sprawiania radości podopiecznym fundacji. A złe przeczucia o. Sunila nie sprawdziły się… przez tych kilka dni mieszkańcy odpoczęli od pracy w polu, zajęli się nami jak najbliższą rodziną.
 …
Zarówno szkoła jak i studnia wybudowana 6 lat temu wymaga remontu. Podejmujemy decyzję o naprawie studni i częściowym odnowieniu szkoły. Lokalne społeczeństwo jest pełne werwy do pracy, pomagajczas8ą jak tylko potrafią. Część gipsuje i maluje ściany, a ci którym talent na to pozwala robią napisy na ścianach. Z naprawą studni trzeba poczekać do czasu kiedy wrócimy do Polski i gdy zostanie przedstawiony nam dokładny kosztorys.
 …
Korzystając z bytności w wiosce spotkaliśmy się również z uczniami i studentami, którzy są lub byli wychowankami projektu „Bilet do świata”. Młodzi chętnie przychodzili do nas, dziękując za wsparcie fundacji w ich edukacji, chętnie pokazywali świadectwa i dyplomy ukończonych kierunków. Niektórzy poprosili o dalszą pomoc (szczegóły wkrótce). Jedna z najzdolniejszych absolwentek szkoły im. Ryszarda Kapuścińskiego otrzymała od fundacji rower, który ułatwi jej codzienne pokonywanie 1o. kilometrowej drogi z domu do szkoły.
 …
czas3Na wniosek Ani Goworowskiej, która przed sześcioma laty wybudowała pierwszy budynek szkoły, a którą wspominają wszyscy mieszkańcy Bundoli – niepełnosprawna ruchowo Monika została obdarowana wózkiem inwalidzkim, dzięki któremu nie będzie musiała już pełzać po betonowym lub błotnistym podłożu.
 
Spotkaliśmy się także z trójką dzieci oraz ich rodzicami, którym w 2013 roku, fundacja sfinansowała operacje usunięcia dodatkowych paluszków u rąk i stóp. To niezwykle miłe i wzruszające momenty każdej wyprawy – spotkać się ponowie z osobami, które zawdzięczają fundacji zdrowie :-)
 …
Po wielu spotkaniach ze starszyzną wioski ustalone zostały plany na najbliższą przyszłość. Postanowiono rozpocząć budowę nowego budynku szkolnego od stycznia 2020 r. Fundacja nie tylko rozbuduje szkołę o kolejne 3 klasy, ale też dodatkowo odnowi i zmodernizuje istniejący budynek oraz wybuduje 2 pokoje dla nauczycieli i 1 pokój dla wolontariuszy, którzy w przyszłości będą mogli przyjeżdżać na wolontariat misyjny do Bundoli.
Nie obyło się bez wykwintnego, niecodziennego obiadu :-) Każdy z nas ma swoje smaki z dzieciństwa, za którymi tęskni. Dzieci w wiosce Bundoli też miały marzenie o takim wyjątkowym posiłku. Obiad od Fundacji Dzieci Afryki przygotowany został na bazie mąki kukurydzianej moczonej 3 dni w wodzie do czasu lekkiej fermentacji. Po tym czasie gotuje się namoczoną mąkę w tej samej wodzie, aż do momentu osiągnięcia gęstej papki. czas2Do tego mięsko i napoje wyskokowe typu „sprite” – jak zaznaczył John Mbiyieba – nasz przewodnik i fundacyjny student medycyny – dzieci mięso jedzą niezwykle rzadko, bo należy się ono dorosłym, zaś butelkowany napój gazowany czasem im się trafia ale wyłącznie na święta. Radości było co niemiara. Uroczystości towarzyszyło puszczanie ogromnych baniek mydlanych, formowanie balonów na dowolny kształt, obdarowanie dzieci podręcznikami, zeszytami i fundacyjnymi T-shirtami (sfinansowanymi z 1% podatku). Tyle radości na raz …. to się nie zdarza na co dzień dzieciom w Bundoli, no chyba że odwiedzają je goście z Polski.
 …
Wioska czarownic – to bardzo smutne miejsce, które ciężko wymazać z pamięci. Miejsce niesprawiedliwości społecznej, w którym obdarte z resztek godności kobiety skazane są na dożywocie w bardzo trudnych warunkach. Często mieszkają tam razem z dziećmi. Oskarżyć o czary jest łatwo. Czasem wystarczy krzywe spojrzenie, choroba dziecka u sąsiadów albo nieudane plony. Tu nikt nie zastanawia się nad zasadnością oskarżenia… Kobieta oskarżona o czary jest wygnana i musi opuścić wioskę. W wiosce czarownic życie nie jest łatwe. Nie można dać tym kobietom niczego… łapczywi „szefowie” zabierają im wszystko. czas4W ich oczach jest smutek, pustka i brak nadziei na cokolwiek. To najsmutniejsze oczy jakie można zobaczyć. Promyk iskierki rozbłyska na widok gości, możliwości przywitania się, uściśnięcia dłoni… ale rozmowa z nimi jest niemalże zabroniona. Zakupioną żywność w imieniu fundacji (100 kg mąki stanowiącej podstawę wyżywienia, 50 kg cukru i kilka zgrzewek kostki rosołowej) pozostawiliśmy proboszczowi Gnani, który pomaga kobietom. Dzięki temu pośrednictwu kobiety będą mogły otrzymać zakupione jedzenie. We współpracy z br. Andrzejem Kędziorą SVD Fundacja Dzieci Afryki zadba też o ubezpieczenia zdrowotne kobiet, żeby mogły skorzystać z opieki medycznej jeśli zajdzie taka konieczność (nowy program pomocy wkrótce).
 
Kolejnym miejscem, które odwiedziliśmy jest Klinika Misyjna w Wiaga, którą prowadzą misjonarki ze zgromadzenia Sióstr Misyjnych Służebnic Ducha Świętego. Spędziliśmy w niej kilka dni, aby lepiej poznać placówkę i jej potrzeby, którą fundacja w roku 2019 wyposażyła w meble i sprzęt medyczny gównie ze środków pochodzących z 1% podatku.
 …
Sczas6iostry są bardzo serdeczne i gościnne. Dwie Polki, Koreanka i Indonezyjka starają się, aby zapewnić nam jak najlepsze warunki. Klinika św. Łukasza jest znacznie większa niż myśleliśmy wcześniej i… nie jest już kliniką – wyjaśnia s. Beata Grodźlecz szpitalem. W Ghanie najmniejszą organizacyjną jednostką medyczną jest klinika, następnie ośrodek zdrowia, a najwyższy status opieki medycznej oferuje szpital. Klinka w Wiaga jest szpitalem od maja 2019 r.
 …
Misjonarki bardzo ciężko pracują. Brak odpowiedniej ilości personelu, lekarzy, sprzętu medycznego i leków nie ułatwia im pracy. Siostra Maksymiliana Rusin, która jest administratorem placówki, nieśmiało podpytuje czy fundacja pomogłaby sfinansować budowę niewielkiego oddziału dziecięcego? Dzieci leżą w salach razem z dorosłymi, stale są narażone na widok chorych dorosłych, słuchanie jęków, wąchanie wymiocin etc. Misjonarka ma już nawet upatrzone miejsce, fundament jest gotowy.
 …
W przyległej do Wiaga wiosce z zaciekawieniem słuchamy opowieści przewodnika o tutejszych zwyczajach i obrzędach. Miejscowa zabudowa znacząco różni się od stylu w wiosce Bundoli (oddalonej 200 km na południowy wschód). W wiosce dominuje społeczeństwo, które przywiązuje ogromną wagę do czarów. Niemalże na każdym kroku można spotkać różnego rodzaju symbole bożków, którym animiści oddają hołd.
 …
Po przeszło dwóch tygodniach, zmęczeni ale zadowoleni z wykonanej pracy, wróciliśmy do Polski, by przez najbliższe miesiące wdrażać w życie projekty – owoce roboczej wyprawy MISJA GHANA 2019.
 …
Iwona Kreczmańska
& Robert Noga
czas5