Historia Kalebo

historiaŚmiałem się często i dużo – jak to dzieci, które nie zdają sobie sprawy ze skali problemów. Cieszą się drobnymi rzeczami – w szkole na przerwach wisieliśmy w kilkunastu na jednej huśtawce, która i tak ledwo już spełniała swoje zadanie.

Po szkole, w drodze do domu kopaliśmy piłkę zrobioną ze znalezionego papieru, folii i sznurka. Czasem rozlatywała się po mocniejszym kopnięciu i komuś pod nogi spadały resztki, zamiast piłki. Zaśmiewaliśmy się wtedy jeszcze bardziej.

Kiedy byłem w 3 klasie, zmarł mój Tata. Mama pracowała całymi dniami, ale na szkołę i tak przestało wystarczać. Jednak nawet wtedy potrafiłem zawsze znaleźć powód do radości – biegałem z kolegami po wodę do pobliskiej rzeki, samemu przy okazji korzystając z jej dobrodziejstw. Często grupa kobiet  i dziewcząt robiła obok pranie. Mydliny płynęły z nurtem, a my rzucaliśmy się w nie. Czasem, dla żartu ochlapywaliśmy piorące kobiety.

Dwa lata po śmierci mojego ojca wróciłem do szkoły. Siostra – nie moja rodzona, tylko ta, która mieszka przy kościele, przyjechała tu dawno temu i pomaga ludziom – ta Siostra powiedziała mi, że ktoś z jej kraju opłaci moją naukę. Nigdy nie poznałem tej osoby. Ale dziś, jako dorosły mężczyzna wiem, że mam u niej dług wdzięczności, którego nie zdołam spłacić.

historia2Jako dzieciak miałem świadomość tylko dnia bieżącego. Czasem chodziłem głodny, miałem dużo obowiązków w domu, nowe ubrania dostawałem bardzo rzadko. Ale w naszej wiosce było to normą. To było nasze życie. Biedne, ale – z punktu widzenia dziecka – dobre.

Jak każdy chłopiec, miałem wielkie marzenia, ale niewiele myślałem o przyszłości. W naszej okolicy nie ma pracy. Wielu uprawia pole, ale ziemia u nas nie jest urodzajna, a pogoda kapryśna. W mieście, bez ukończonej szkoły nie miałbym czego szukać.

Dziś wiem, że Bóg miał mnie w swojej opiece i podarował mi wielki prezent – tę osobę, dzięki której ukończyłem szkołę. Zarówna Mama, jak i Siostra cały czas mi powtarzały, że muszę się starać, żeby nie zawieść zaufania mojego dobrodzieja. Więc uczyłem się. Dużo. Nawet nie zauważyłem, kiedy nauka przestała być przykrym obowiązkiem, a zaczęła być przyjemnością. Poznawanie nowych rzeczy, odkrywanie świata bez ruszania się z miejsca było fascynujące.

A teraz? Czekają mnie egzaminy końcowe na Uniwersytecie.

Nadal mam marzenia, ale teraz oprócz marzeń mam też wiedzę i możliwości, by je realizować. Bo przecież po to są marzenia!

Kalebo

TY TEŻ PODARUJ SERCE, ZMIENIAJ ŚWIAT…
podaruj-serce1