Jambo, ma sera!

Jambo, ma sera!

Drodzy Przyjaciele!

„Jezu yakuzwe – iteka yose!” – Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus… Tymi słowami s. Gwidona Wrona, ze Zgromadzenia Sióstr Kanoniczek, misjonarka w Burundi przekazuje pozdrowienie nie tylko od siebie, ale również od sióstr, współpracowników, od dzieci, od chorych i ubogich, którym od lat służy. Misjonarka pisze, że wszyscy prosili, aby serdecznie uściskać Dobrodziejów z Polski. Dodaje również prośbę o modlitwę o pokój w ich kraju.

„Ludzie w Burundi ponownie żyją w lęku i obawiają się nowych walk. Nadchodzi czas wyborów prezydenckich. Dotychczasowy prezydent nie chce zrezygnować, dlatego też odbywają się manifestacje zwolenników i przeciwników i dochodzi do starć… Około 5 tyś. ludzi już uciekło do sąsiedniej Rwandy, bo czuli się zagrożonymi w kraju, szczególnie w stolicy jest wielkie napięcie. Proszę więc, módlmy się o pokój i w Burundi, na Ukrainie i na Bliskim Wschodzie…

Jak już zapewne dobrze wiecie mamy w Burudni trzy wspólnoty. Jest nas 14 Polek i 2 Burundyjki, które 8 września 2014 roku złożyły swoje pierwsze śluby: s. Marie Ange i s. Marie Odette. W formacji mamy następnych dziesięć, wśród nich trzy w nowicjacie, które przygotowują się do życia zakonnego w naszym Zgromadzeniu.

Od października 2014 roku jestem we wspólnocie w Bujumbura, stolicy. W ubiegłym roku, w naszej parafii zamordowano trzy siostry, włoskie Ksawerianki, niedaleko naszego domu. Od tamtego czasu dom Ojców Ksawerianów oraz nasz jest strzeżony przez policję. Mimo tej trudnej sytuacji doświadczam tu wiele serdeczności. Już z samego rana, gdy idziemy na Mszę św., ze wszystkich stron słyszymy pozdrowienia dzieci: „Jambo, ma sera”- witaj moja siostro!

Główną formą naszego apostolatu, oprócz katechizacji, nauki krawiectwa i stolarstwa jest posługa chorym. Najczęstszą chorobą jest malaria, która zbiera największe żniwo śmiertelności. Szczególnie w grudniu, styczniu i lutym liczba zachorowań jest największa. Były również ciężkie przypadki u małych dzieci, bo malaria jest też przyczyną trudnej anemii. Trzeba było wiele dzieci odesłać do szpitala państwowego na transfuzję krwi. Poza tym ludzie w Burundi chorują na grypę i inne choroby zupełnie jak w Europie.

Zapadła mi głęboko w pamięci Joselina, 18- letnia dziewczyna, która znalazła się u nas w leczeniu z podejrzeniem malarii. W czasie przyjęcia do naszego szpitala uwagę konsultującego zwróciła przetoka za uchem, z której wyciekało dużo ropy. Mimo najsilniejszych antybiotyków, jakie stosowaliśmy, stan chorej coraz bardziej się pogarszał. Joselina, jak wiele dziewcząt przyjechała do stolicy szukać pracy. Jej ojciec nie żyje, a matka już dawno ich opuściła i wyjechała do Konga. Jej brat, nie miał środków, aby przyjechać do niej, do Bujumbury, aby jej pomóc. Tymczasem laryngolog po konsultacji stwierdził, że sytuacja jest poważna i konieczna jest operacja, bo zagraża jej zapalenie opon mózgowych. I wtedy z pomocą przyszedł ks. Jarosław, polski kapłan, który niedawno nas odwiedził. Dzięki jego wsparciu mogliśmy pomóc Joselinie. Dziś, jak sama powiedziała: pragnie wielbić Boga, gdyż wie, że jej życie zostało ocalone.

Radośnie również przeżyłyśmy święta Wielkanocne. W naszej parafii około 500 osób zostało ochrzczonych. Byli wśród nich ludzie młodzi, dorośli a także starsi. Wśród nich był William, nasz pracownik, pielęgniarz. Pochodzi z rodziny protestanckiej, a mimo to zapragnął zostać katolikiem. Pomimo wielu trudności i sprzeciwu swojego ojca nie zmienił swojej decyzji. W tym dniu, patrząc na niego, nie można było mieć wątpliwości, że dzień chrztu był dla niego wielkim wydarzeniem, był prawdziwie szczęśliwy.

Drodzy Przyjaciele, wielu z Was objęło opieką dzieci w ADOPCJI SERCA, one Was bardzo serdecznie pozdrawiają i dziękują, jak również chorzy i najubożsi, którym mogliśmy pomóc dzięki Waszemu wsparciu materialnemu. Wśród nich jest Odreilla, chora na cukrzycę, Jimmi i inni dwaj młodzi ludzie, którym trzeba było amputować nogę, a którzy teraz marzą o protezie… oraz inni żyjący w skrajnym ubóstwie… Wdzięczność i błogosławieństwo ubogich ma szczególną moc, dlatego życzę, by ogarnęło Was samych, Wasze Rodziny i bliskich oraz Przyjaciół”.

z darem wdzięcznej modlitwy
s. Gwidona

Dziękujemy za wsparcie podopiecznych
Sióstr Kanoniczek w Burundi:

Fundacja DZIECI AFRYKI
al. Zjednoczenia 13, 01-829 Warszawa
78 2490 0005 0000 4600 9165 1606
tytuł: B1 – Osierocone dzieci Burundi