Jestem już blisko ukończenia studiów medycznych

john350 – pisze do fundacji John Mbiyeba, nasz stypendysta oraz wolontariusz. Od roku 2013, z polecenia o. Mariusza Pacuły SVD – misjonarza w Ghanie, wspieramy niezwykle utalentowanego młodego człowieka z biednej wiejskiej rodziny. 

John, dzięki własnemu uporowi i wyrzeczeniom, ale także wysiłkowi wielu Polaków wspierających kosztowną edukację medyczną – nieosiągalną dla młodych z nizin społecznych, jeszcze w tym roku, może zostać lekarzem – lekarzem Dzieci Afryki!

W moim poprzednim liście wspominałem, że ukończyłem staż na oddziale położnictwa i ginekologii. Aktualnie jestem starszym stażystą na tym samym oddziale.

Będąc młodym stażystą uczyłem się, jak zbierać historię choroby oraz przeprowadzać wywiady z pacjentami. Stażyści starsi skupiają się natomiast na badaniach laboratoryjnych oraz na stawianiu diagnoz w oparciu o wcześniejsze wyniki. To był niesamowicie interesujący proces. Uczyłem się pod okiem wielu fantastycznych specjalistów, którzy mają bardzo rozległą wiedzę o ginekologii.

Wykładowcy

Moi wykładowcy podkreślali, że ludzie są różni i mogą przechodzić te same choroby w zupełnie odmienny sposób. Rekomendowali, żeby przed postawieniem diagnozy opierać się na badaniach laboratoryjnych. Niektórzy lekarze rozpoczynają jednak terapię pomimo negatywnych wyników, a rezultaty są takie, jakich oczekiwali.

Lekcja dla mnie? Najważniejsze jest doświadczenie. Doświadczenie i intuicja.

Niestety w lokalnych ośrodkach badania zazwyczaj nie są wykonywane. Takie są realia w Ghanie. Moi nauczyciele podkreślali także, że dobór leków musi być indywidualny i dopasowany do konkretnej osoby. Wiele szczepów bakterii jest już odpornych na antybiotyki. Problemem jest także nadużywanie leków przez ludzi. Z tym wszystkim musimy sobie jakoś radzić.

Na sali operacyjnej i na oddziale pediatrii

john1Uczyłem się też na sali operacyjnej. Poznałem narzędzia chirurgiczne, asystowałem np. przy cesarskich cięciach. Mam nadzieję, że niedługo przeprowadzę operację samodzielnie i że zakończy się ona pełnym sukcesem.

Teraz jestem starszym stażystą na oddziale pediatrii. Te dzieci i niemowlaki! – czasem są zainteresowane, czasem niegrzeczne. I smutne, gdy są chore, często poważnie. Przewlekłe, najgroźniejsze choroby – takie jak rak – dotykają przecież także najmłodszych. Badania histopatologiczne wykazały m.in. białaczkę, czy chłoniaka. To trudne momenty, trudno się z tym pogodzić.

Przy wystawianiu recept pediatrycznych trzeba wziąć pod uwagę wiek, płeć, kondycje ogólną, stan kliniczny, badania laboratoryjne i czas trwania choroby. Specjaliści twierdzą, że leczenie chorób takich jak rak skutkuje poważnymi konsekwencjami w późniejszym życiu.

Wiele się nauczyłem i udało mi się napisać już pierwszy z egzaminów. Bóg pobłogosławił mi – uzyskałem dobre wyniki. Będę kontynuował naukę, a w przyszłym roku zdawał drugą część egzaminów.

Projekt

Teraz prowadzę projekt w Temale Metropolis. Badam wiedzę na temat HIV/AIDS u młodzieży i dzieci. Było wiele tematów do wyboru, zdecydowałem się na ten, ponieważ HIV (nieleczony prowadzący do zachorowania na AIDS) nadal sieje spustoszenie w Ghanie. Zwłaszcza wśród ludzi młodych. Na sam koniec nauki napiszę na ten temat książkę, którą będę musiał zaprezentować przed komisją.

Kryzys związany z koronawirusem

Chorobę w Ghanie potwierdzono 11 marca 2020.  Pierwsze przypadki odnotowano w stolicy, Akrze. Później także inne miasta takie jak Kumasi, Obuasi, Wa, Tamale i Bolgatanga zgłosiły przypadki zakażeń. Każdego dnia liczba chorych wzrastała.

Wirus zmusił rząd Ghany do podjęcia zdecydowanych działań. Kluczowym krokiem było zamknięcie szkół. Początkowo nie obejmowało ono uczniów ostatnich klas gimnazjów i liceów. Później zamknięto wszystkie placówki. Moją szkołę – oczywiście – także. Zajęcia kontynuowałem online.

Gdy liczba chorych wyraźnie wzrosła, rząd zablokował granice kraju. Zarażonych wciąż jednak przybywało. Zaczęto więc ściśle kontrolować przepływ ludzi w Akrze i Kumasi. I chociaż decyzja ta miała bardzo negatywny wpływ na gospodarkę, była nieodzowna.

Koronawirus jednak nie odpuszcza. Trudno powiedzieć, kiedy uda się opanować sytuację. Modlę się, byśmy już niedługo mogli wrócić do normalnego życia.

Na wsi

john2Zawsze, gdy jestem na wsi, odwiedzam na farmie moją rodzinę. Wakacje zbiegły się z okresem zbiorów. Zebraliśmy ryż, proso, kukurydzę, soję. I choć pracujemy naprawdę ciężko, jesteśmy szczęśliwi – bo razem. Jedna duża, zjednoczona rodzina.

Staram się pomagać biednym, dodać im otuchy. Tych, którzy wyglądają na chorych zachęcam, by poszli do szpitala i wykonali badania.

Odwiedzam także moich przyjaciół. Ci młodzi ludzie sprawiają, że jestem radosny. Mówię im, aby nigdy nie tracili w życiu nadziei. Dzielę się z nimi nie tylko słowami, daję im też słodycze i rozmaite upominki. Oni zaś rewanżują się, częstując mnie kawałkami ignamu i innymi lokalnymi potrawami. To są najlepsi przyjaciele, jakich można mieć. Bardzo ich kocham.

Większość z nich, choć mają wielki potencjał, wolę i chęć nauki, nie ma szans na prawdziwą edukację. To nie sprawiedliwe! Niektórzy jednak pójdą do szkoły, zdobędą wiedzę i dobry zawód. A w przyszłości wesprą tych, którzy tego szczęścia nie mieli. Jest nadzieja na jutro.

john4

Młodych, zdolnych w Ghanie
można wspierać poprzez program BILET DO ŚWIATA

Comments are closed, but trackbacks and pingbacks are open.