Misja Kamerun pod znakiem ratowania zdrowia i życia

IMG_0322

część 1

25 dni pełnych wrażeń,  doświadczeń i nowych wyzwań – pierwsza odsłona „Misji Kamerun 2017” za nami. Od połowy lipca do połowy sierpnia Gosia Kałun i Robert Noga wizytowali placówki misyjne, z którymi współpracuje fundacja. Towarzyszył im Kroko Jones.

pierwszy etap podróży to stolica kraju oraz wschodnia jego część

Po Yaounde oprowadzała nas s. Kolbena Frąckiewicz – pasjonistka. 17.kamerun2Misjonarka w stołecznej dzielnicy biedy zamierza wybudować Centrum Dziecka, by zapewnić maluchom podstawową opiekę medyczną i edukacyjną, ratując je przed życiem na ulicy. Teren przyszłego centrum został dokładnie wymierzony oraz oznaczony słupkami granicznymi. Stoi na nim drewniana chatka – wybudowana ze środków od Dzieci Afryki. Domek pełni funkcję magazynu oraz stróżówki. Stróż utrzymuje się z kukurydzy, która została zasiana na całym ternie. Obok stróżówki jest też nowa studnia, by mieszkańcy – w oczekiwaniu na realizację projektu – mogli już korzystać z dobrodziejstw przyszłego Centrum Dziecka.

17.kamerun3Misjonarka trzeci rok zbiera fundusze na realizację projektu (pomóż). Cały czas boryka się z problemami biurokratycznymi. Teren praktycznie już należy do Sióstr Pasjonistek, ale – jak to często bywa w realiach afrykańskich – jeszcze brakuje takiego podpisu, jeszcze brakuje takiej pieczątki, jeszcze to… jeszcze tamto… droga wciąż kręta, wciąż daleka.

17.kamerun6Po kilku dniach pobytu w stolicy ruszyliśmy dalej, do Djouth – miejsca magicznego – jak mawiają wszyscy, którzy odwiedzili kameruńską dżunglę. Nazwa wioski w lokalnym języku oznacza mgłę – być może dlatego, że nad ranem ziemia paruje, a może dlatego, że miejsce to jest ukryte, daleko od drogi asfaltowej, od zasięgu telefonii komórkowej, jakby zasłonięte przed oczami świata z całą swoją tajemniczością…

Głównym celem naszego przyjazdu do Djouth było odwiedzenie małych pacjentów oraz ich matek i opiekunów – beneficjentów pomocy z Polski. Wielu z nich cierpi z powodu niedożywienia a czasem wręcz z głodu. Dzieci osierocone lub te, których matkom brakuje pokarmu lub chorują na AIDS korzystają z programu „Mleko ratuje życie”.

17.kamerun4Uczestniczyliśmy w spotkaniu informacyjnym dla rodziców oraz osobiście rozdawaliśmy puszki z mlekiem w proszku. Mleko sprawdza się w pierwszych kilkunastu miesiącach życia dziecka, w późniejszych powinna  zastąpić je wysokoenergetyczna pasta na bazie orzechów arachidowych szeroko dostępnych na rynku kameruńskim. Do takich wniosków i planów doszliśmy wspólnie z s. Donatą Krupą ze Zgromadzenia Sióstr Duszy Chrystusowej, która prowadzi misyjny ośrodek zdrowia (pomóż). Pasta proteinowa będzie wytwarzana z lokalnych produktów, pakowana w dostarczone przez fundację opakowania oraz finansowana ze środków Dzieci Afryki w ramach projektu, który wkrótce zostanie ogłoszony.

17.kamerun5Niestety natknęliśmy się także na przypadki skrajnego niedożywienia – jak dwuletni Jean – gdzie ani mleko, ani wysokoenergetyczna pasta arachidowa nie dają gwarancji na przeżycie. Chłopiec i rodzice potrzebują czasu, by przekonać się czy dziecięcy organizm okaże się na tyle silny, by poradzić sobie z tak znacznym osłabieniem.

Ośrodek zdrowia bardzo zmienił się od ostatniej wizyty przedstawicieli fundacji w styczniu 2016 r. Poza studnią i wieżą ciśnień dostarczającym bieżącą wodę do kranów placówki, które powstały dzięki staraniom Teresy Stachowicz – wolontariuszki z Warszawy, misjonarka wyremontowała wszystkie sufity. Drewniana konstrukcja wygląda bardzo przyzwoicie. Po dziurawych, przeciekających i zgniłych dyktach nie pozostał ślad. Odświeżenia na pewno wymagają jeszcze ściany. Są brudne, ciemne i sprawiają przygnębiające wrażenie. Oto kolejne wyzwanie dla Dzieci Afryki.

Odwiedziliśmy też kilka wiosek. Podglądaliśmy życie mieszkańców, w tym Pigmejów Baka. Dzieci wymagające wsparcia otrzymały od nas mleko. My cieszyliśmy się z każdej chwili spędzonej w tym magicznym miejscu, z każdego uśmiechu i każdej uniesionej dłoni skierowanej w naszą stronę.

17.kamerun7Do Abong-Mbangu przyjechaliśmy po blisko sześciu godzinach jazdy, w tym czterech po drogach gruntowych przez dżunglę. Pokrzepieni kawą z cytryną od muzułmańskich przydrożnych restauratorów (spróbujcie tego smaku…) stawiliśmy się u s. Alicji Adamskiej, z którą budujemy kuchnię dla szkoły prowadzonej przez misjonarkę ze Zgromadzenia Sióstr Duszy Chrystusowej (pomóż).

17.kamerun8W nowej przestronnej kuchni, która zastąpi dotychczasową mieszczącą się w prowizorycznej wiacie, od nowego roku szkolnego będą przygotowywane posiłki dla blisko 300 uczniów. Na placu budowy zastaliśmy majstra z pomocnikami; dyrektorem, nauczycielami i kilkoma uczniami szkoły. Wszyscy z wielkim zapałem wznosili mury nowej tak bardzo oczekiwanej kuchni, którą Dzieci Afryki współfinansują z Polską Fundacją dla Afryki.

Będąc w Abong-Mbang ponownie przekonaliśmy się jak wiele pokładów energii i miłości ma w sobie s. Alicja. Z powodzeniem wdraża w życie nowatorskie pomysły edukacyjne. Sposób w jaki prowadzi szkołę jest najlepszą inwestycją w kameruńskie dzieci, która za kilka lat przyniesie efekty nie do przecenienia.

część 2                                                                                              Gosia & Robert

17.kamerun9

podróżnicy „z misją” w Djouth