MISJONERA od Lesotho po Etiopię

misjonera2019.350Blisko sto kilogramów prezentów świąteczno-noworocznych, piórników oraz lekarstw wypełniło bagaże Założycieli fundacji podczas wyprawy z misją pomocy do Etiopii, rozpoczynającej rok jubileuszowy Dzieci Afryki.

Zanim jednak Założyciele fundacji wylądowali 4 lutego 2019 roku w Etiopii…

Od stycznia 2009 roku minęło 1o lat kiedy to Robert Noga i Paweł Werakso wyruszyli w pierwszą wspólną podróż do Afryki, by odwiedzić znajomą misjonarkę, zwiedzić wschodni i północny Kamerun oraz zobaczyć Pigmejów. Od tego czasu, w życiu kolegów z dzieciństwa, zmieniło się bardzo wiele. Owocem pierwszej wspólnej wyprawy jest Fundacja Dzieci Afryki, która powstała z potrzeby ich serc, by pomagać dzieciom i ubogim w Kamerunie oraz wspierać wysiłek polskich misjonarzy. I tak dzieje się już dekadę. Z upływem kolejnych lat działalność fundacji rozszerzyła się o kolejne kraje, tysiące dzieci i młodych doświadczyło jej wsparcia, nawiązały się przyjaźnie, zrealizowano dziesiątki projektów, wybudowano studnie i nowe szkoły.

W roku jubileuszowym drogi MISJONERY miały poprowadzić Założycieli odrębnymi szlakami, rozpoczynając wędrówkę od ośrodków wspierających dzieci w południowej Afryce, a kończąc wspólną wyprawą w górach południowej Etiopii. Plan częściowo został zrealizowany.

misjonera2019.1Paweł Werakso przy wsparciu Marka Girowskiego odbył daleką drogę, by przekazać ubogim uczniom przybory szkolne od polskich dzieci. W Królestwie Lesotho podróżnicy „z misją” osobiście przekazali piórniki dzieciom z miejscowego sierocińca natomiast w Królestwie Suazi oraz w RPA uczniom szkół katolickich za pośrednictwem o. Nataniela Kagwima Ssempala Wakahora ze Zgromadzenia Consolata, który wsparł ich działania.

W Malawi nad brzegiem Niasa, trzeciego co do wielkości jeziora w Afryce, przedstawiciele fundacji odwiedzili Dom Jedno Serce w Nkhata Bay, którego działania od roku wspiera fundacja. Malownicze, półdzikie miejsce, w którym mieszkańcy żyją w symbiozie z naturą, skromie i radośnie. Mimo biedy są szczęśliwi, cieszą się z każdego gestu życzliwości i solidarności ze strony Ludzi Pięknych Serc, wspierających dzieci Tonga. Paweł i Marek wielokrotnie doświadczyli serdeczności od mieszkańców Nkhata Bay. Podopiecznym domu, pełniącego funkcję świetlicy dla wszystkich dzieci, pragnących spędzić pożytecznie czas na zabawie, nauce i spożywaniu posiłku, podróżnicy „z misją” podarowali prezenty świąteczno-noworoczne oraz wyposażyli kuchnię w podstawowe produkty spożywcze.

misjonera2019.2W drodze na północ kontynentu, w Tanzanii, do Pawła i Marka dołączył Krzysztof Bucholski. Podróżnicy wspólnie udali się w kilkudniową wyprawę, aby w roku jubileuszowym zdobyć dla Dzieci Afryki najwyższy szczyt Czarnego Lądu. Kilimandżaro zostało zdobyte 18 stycznia 2019 r.

W międzyczasie, z powodów organizacyjnych, drugi z Założycieli, w porozumieniu z Zarządem fundacji, odwołał zaplanowany etap MISJONERY w Zambii :-(

4 lutego 2019 roku Założyciele fundacji wylądowali wreszcie w Etiopii…

Od kilku miesięcy trwa budowa trzeciej szkoły Dzieci Afryki dla uczniów Dorze. Jej uruchomienie planowane jest na wrzesień br. Paweł i Robert osobiście zapoznali się z przebiegiem prac budowlanych, które postępują zgodnie z planem. misjonera2019.3Czteroklasowy budynek szkoły oraz świetlica pokrywana była właśnie blachą falistą. Równolegle trwały prace nad budową sanitariatów szkolnych. Na terenie szkoły stoją już dwa ujęcia wody. Nie są jeszcze czynne, gdyż na wysokości 2.200 m. npm. z powodu suszy brakuje wody. Ale jak szkoła zacznie funkcjonować wszystko powinno już działać – zapewnił Założycieli Tsehai Bogale, partner fundacji.

W Dorze do podróżników „z misją” dołączyli Agata i Romek. Małżeństwo Polaków spod Warszawy zwiedzało w tym czasie Etiopię. Chętnie przystali na propozycję wspólnego misjonerowania. Przez kilka dni mieszkali z Pawłem i Robertem w Dorze Lodge, służyli pomocą, radą i towarzystwem.

Największym problemem dzieci Dorze, widocznym już na pierwszy rzut oka, są liczne rany na ich twarzy, głowie i całym ciele. Rany powodują muchy „sandfly”. Owady żyją na wysokości od 1.800 do 2.600 m. npm. i żerują od 18.00 do 6.00. Leczenie jest darmowe, ale nieosiągalne dla większości rodzin z powodu… biedy! Na rany tego pasożyta nie działają antybiotyki ani lekarstwa przeciwgrzybiczne – jak zapewnia Luca Van Rooy z Belgii, badająca na miejscu muchę i jej ofiary, którą poznali Agata i Romek – już po wyjeździe z Dorze przedstawicieli fundacji. 18-sto dniowe leczenie polega na przyjmowaniu zastrzyków w szpitalu w Arba Minch oddalonym od górskich wiosek godzinę drogi jazdy autobusem. Poddanie leczeniu wiąże się z opłaceniem transportu, wynajęciem pokoju do nocowania oraz drogim żywieniem w mieście… dla większości rodzin bariera nie do pokonania! Sytuacja ta dobrze obrazuje skalę ubóstwa ludzi z górskiego plemienia Dorze.

W Dorze jest ośrodek zdrowia, ale poza elektrycznością, nie ma w nim niczego. Lodówki są zepsute, brakuje podstawowego sprzętu oraz bieżącej wody, lekarstwa są płatne, pomieszczenia świecą pustkami. Widok przygnębiający. Przedstawiciele fundacji przekazali dla osób potrzebujących bezpłatne leki przeciwgrzybiczne oraz odrobaczające.

davDzieci, które stale towarzyszyły fundacyjnym podróżnikom na ścieżkach górskich wiosek spotkała miła niespodzianka. Otóż św. Mikołaj podarował im wspaniałe prezenty z akcji świąteczno-noworocznej „Paczka dla dzieciaczka”. W imieniu Świętego prezenty dzieciom rozdawali Paweł z Robertem oraz Agata z Romkiem.

Kulminacyjnym wydarzeniem tegorocznej MISJONERY było zorganizowanie wycieczki autokarowej do Arba Minach. W wycieczce wzięło udział blisko 50-cioro najbiedniejszych dzieci Dorze. W wypełnionym po brzegu autokarze znalazło się wiele dzieci, które po raz pierwszy opuściły rodzinną wioskę, by ruszyć w nieznane. Już sama jazda rozśpiewanym i wesołym pojazdem była dużą atrakcją dla wszystkich uczestników wycieczki.

Autokar z minuty na minutę, pokonując kolejne serpentyny, zjeżdżał dziesiątki metrów w dół. Wierzchołki gór oddalały się, drogę przecinał gęsty las. Na horyzoncie powoli zaczęła pojawiać się rozległa dolina, pośrodku której drugie co do wielkości etiopskie jezioro Abaya – z każdym przejechanym kilometrem – robiło się coraz większe. Z upływem czasu zmieniała się również temperatura otoczenia, robiło się coraz goręcej. W autokarze panowała radosna atmosfera, dzieci śpiewały w niebogłosy, były wyraźnie podekscytowane i na pewno bardzo szczęśliwe.

Pierwszy przystanek to farma krokodyli. Dzieci słyszały już groźnych gadach. Wiedzą, że żyją w Jeziorze Abaya razem w hipopotamami. Najpierw z ciekawością przyglądały się fotografiom rożnych gatunków drapieżnych gadów. Dziwiły się, że małe krokodylki wykluwają się z jaj. W skupieniu wysłuchały krótkiej prelekcji. Następnie zwiedziły miejsce, gdzie hodowane są krokodyle, na własne oczy zobaczyły je po raz pierwszy, przyglądając się im z nieskrywaną dziecięcą ciekawością.

misjonera2019.5Centrum miasta, duży ruch na ulicach, piętrowe domy – wszystko to wzbudziło wielkie zainteresowanie uczestników wycieczki. Czas na obiad. W wynajętej wcześniej restauracji Paweł i Robert zaserwowali dzieciom wspaniały posiłek. Wszyscy chcieli zjeść indżerę. Narodowym etiopskim daniem jest placek na zakwasie chlebowym podawany z mięsem i warzywami. Do posiłku dzieci otrzymały napoje w butelkach, dla wielu smak gazowanego napoju jest synonimem luksusu – niedostępnego na co dzień dla wiejskich dzieci. Porcje były duże! Dzieci tak pojadły, że nie chciały nawet dokładek

Następny przystanek to Hotel Haile Resort a dokładniej plac zabaw oraz basen przy czterogwiazdkowym hotelu. Ileż radości wśród dzieci wywołały różnorakie zjeżdżalnie, huśtawki, dmuchany zamek, trampolina czy elektryczna karuzela. Widok podekscytowanych ze szczęścia dzieci był cennym doświadczeniem także dla organizatorów MISJONERY. Przed wejściem na hotelowy basen wszystkie otrzymały nowiutkie majteczki. misjonera2019.6Dla najmłodszych były pewnie również pierwszymi w życiu. Dzieci, które na co dzień doświadczają braku wody, teraz mogły zanurzyć się w niej po szyje a nawet zanurkować. Ależ to niesamowite doświadczenie! Dziewczynki i chłopcy non stop podskakiwali odbijając się od dna i trzymając krawędzi basenu. Ciągle wychodzili z wody tylko po to, aby ponownie do niej wskoczyć. Ileż energii i niespożytych sił w tych młodziutkich organizmach.

Zabawa w basenie nie była ostatnią atrakcją. Na zakończenie wycieczki Paweł i Robert zaprosili wszystkich jej uczestników na… lody! Tak, lody w Afryce nie są znane większości dzieciom. Ujemne temperatury są abstrakcją. Jakież zdziwienie, wręcz przerażenie, rysowało się na degustujących twarzach, gdy pan obsługujący automat z lodami podawał porcje każdemu dziecku. Nie mniejszą ciekawość okazywały dzieci oczekujące na swoją kolej, obserwując reakcje sowich koleżanek i kolegów, którzy właśnie doświadczali pierwszego smaku mrożonego deseru. Ciekawość, zaskoczenie i przerażenie przenikały się nawzajem. Cóż za lekcja smaków, doświadczeń, niezapomnianych wrażeń.

Żegnając w autokarze dzieci Paweł zapytał je co najbardziej podobało się im podczas wycieczki? Odpowiedź była jedna – basen!!!

I tak, kolejna MISJONERA – wyprawa z misją pomocy i sprawiania radości ubogim dzieciom dobiegła końca. Misja zrealizowana. Jest radość ale i zobowiązania wobec dzieci, którym Założyciele fundacji postanowili towarzyszyć w dorastaniu.

misjonera2019.7