Pokochałam je wszystkie

Jedna z naszych koleżanek – nauczycielka jęz. angielskiego – odwiedziła niedawno Ghanę. Poproszona o krótką relację, tak wspomina pobyt wśród głodnych wiedzy dzieci… 

… oj, jak to napisać, wyrazić to co czuję po powrocie z Ghany? … jak to wszystko opisać skoro słów mi brakuje … chciałoby się powtarzać bez końca, że było świetnie, niezapomniane przeżycie ale to za mało … jedno jest pewne, jak tylko wróciłam zaczęłam tęsknić do miejsc, do ludzi a przede wszystkim do dzieci.

Miałam szczęście pracować przez ponad miesiąc w szkole na misji w Gushiegu. Kilka razy dojeżdżać do Bundoli, odwiedzając szkołę Ryszarda Kapuścińskiego, w której dzieci oczarowały mnie.  Wszystkie bez wyjątku, takie kochane, tak bardzo pragnące się uczyć.  W Ghanie uczęszczanie do szkoły jest przywilejem.

Pojechałam do Ghany na zaproszenie Ojca Mariusza Pacuły SVD przeprowadzić szkolenie dla nauczycieli. Miałam przedstawić programy multimedialne, które mogą pomóc uczniom w nauce języka angielskiego. Jak tylko przyjechałam na miejsce okazało się, że nauczycielki nie było w szkole. Jej dziecko rozchorowało się. Wpadłam więc prosto na zastępstwo. I całe szczęście!!! Dzięki Opatrzności mogłam od środka poznać afrykańską szkołę. Od razu zaczęłam ćwiczyć z dziećmi, uczyć je!!! Uwielbiałam te lekcje! Mino wielu wcześniejszych obaw, czy dam radę, dzieci przerwały wszelkie bariery… i co tu dużo mówić, pokochałam je wszystkie!

Początek był trochę trudny. Dzieci przyzwyczajone były uczenia tylko na pamięć, z notatek, pod presją niestety kija. Były zaskoczone metodami pracy jakie im zaproponowałam. Uczyłam je przez zabawę. Gdy były już nieco znużone stosowałam przerwy, które zbyt rzadko występują w miejscowej szkole. Na moich lekcjach dzieci dużo rysowały kolorowymi kredkami i śpiewały. Śpiewały i śpiewały, uwielbiały śpiewać i malować! Codziennie robiliśmy wystawę rysunków na ścianie w klasie, a w weekendy zabierały rysunki dla rodziców w prezencie. Och, co to była za radość!

… och żebyście mogli zobaczyć te uradowane oczy jak rysowały na kolorowo, jak szukały swoich prac wywieszonych na ścianie, … a mnie ściskało się serce, bo wcześniej posiadały tylko ołówki i żyletkę służącą do ich ostrzenia.

Po kilku dniach tak się rozkręciliśmy, że nawet przygotowaliśmy występy na zakończenie roku szkolnego (w Ghanie trwa prawie do końca lipca). Z kartonów wycinaliśmy gitary potrzebne do inscenizacji, malowaliśmy je na kolorowo. Od tego ostrzenia i wycinania nabawiłam się nawet pęcherzy na palcach.

Dzięki doświadczeniu zdobytym w afrykańskiej szkole byłam o wiele lepiej przygotowana do szkolenia nauczycieli. Na zaproszenie sióstr z misji w Gushiegu przyjechało aż 30 nauczycieli z północnej części kraju. Okazało się, że większość z nich to mężczyźni. Tak, w Ghanie to męski zawód.

Na koniec parę słów o kochanej Bundoli. Do wioski mogłam dojechać tylko kilka razy, dużo za mało. Na tym skrawku ghańskiej ziemi, pośród surowej sawanny, czuć polskość. Szkoła Podstawowa im. Ryszarda Kapuścińskiego będzie bliska każdemu Polakowi, który doń zawita. Dzięki Ani Goworowskiej i Ojcu Mariuszowi przyjęto mnie jak rodzinę. Wszystkie drzwi w wiosce były dla mnie otwarte, a dzieci od razu garnęły się na kolana. Nauczyciel Gregory, na prośbę społeczności wioski, podjął się nauczania dzieci i po roku pracy dokonał cudu! Uczniowie nie tylko wiedzą już jak działa szkoła, ale ile potrafią?! Tabliczka mnożenia w jednym palcu :-)

Co pozostanie w mym sercu głęboko na zawsze? Chłopiec,  który wybiegał codziennie na powitanie mnie przed pracą w szkole, krzycząc z daleka: Madame!!!! Can I help you??? , który nigdy nie miał śniadania i zasypiał ze zmęczenia w szkole … i cała garstka dzieci odprowadzająca mnie do domu. Wszyscy chcieli mi pomagać w dźwiganiu pakunków albo tylko trzymać za ręce. Brakowało mi rąk, aby wszystkie je objąć!

Podobnież każda podróż jest odkrywaniem siebie i innych. Dziękuję Opatrzności, że tyle mogłam zobaczyć i poczuć w prostocie dziecka Afrykańskiego :-)

Dziękuję Fundacji DZIECI AFRYKI za kupno rzutnika, magnetofonu, za koszulki – pełniące rolę mundurków szkolnych, plecaki, kredki i wszystkie przybory szkolne, które sprawiły dzieciom tyle radości!

Magdalena Głodek