Polscy franciszkańscy męczennicy

fran350

Wiemy, jak ważne jest krzewienie kultu misyjnego w naszym kraju – świadomość misyjna jest jeszcze dość uboga, ale powoli się to zmienia. Dwa lata temu, w Światowy Dzień Misyjny, Papież Franciszek skierował list na ręce prefekta Kongregacji ds. Ewangelizacji Narodów, kard. Ferrnando Filoniego. Papież ogłosił w nim, że w październiku 2019 roku będzie miał miejsce Nadzwyczajny Miesiąc Misyjny z okazji setnej rocznicy opublikowania przez Benedykta XV Listu Apostolskiego Maximum illud. Poprzez ten dokument papież pragnie rozbudzić w całym Kościele świadomość obowiązku misyjnego.

W myśl słów Papieża Franciszka, aby ta świadomość i duch misyjny były rozwijane, w Nadzwyczajnym Miesiącu Misyjnym – publikujemy sylwetki tych, którzy są dla nas żywym przykładem umiłowania Boga, bliźniego i posługi misyjnej.

Podczas służby misjonarze niejednokrotnie narażają własne zdrowie, a nawet życie, aby służyć wszystkim, którzy jeszcze nie słyszeli o Chrystusie, tym, którzy borykają się z biedą, nędzą, ubóstwem i chorobami.

Dziś przedstawiamy sylwetki polskich misjonarzy męczenników z Peru. To dwaj bracia zakonni, franciszkanie, Błogosławieni Zbigniew Strzałkowski i Michał Tomaszek.

zbigniewZbigniew Strzałkowski urodził się w Tarnowie w 1958 roku. Pierwsze śluby w Zakonie Braci Mniejszych Konwentualnych złożył w roku 1980, a w roku 1986 przyjął święcenia kapłańskie; po okresie pracy wychowawczej w niższym seminarium w Legnicy, wyjechał na misję do Peru.

fran.mMichał Tomaszek urodził się w Łękawicy w roku 1960. Pierwsze śluby w Zakonie Braci Mniejszych Konwentualnych złożył w roku 1981, a w roku 1987 przyjął święcenia kapłańskie. Po okresie pracy duszpasterskiej w Pieńsku wyjechał na misję w Peru.

W rozległej parafii Pariacoto (diecezja Chimbote) pracowali obydwaj przez dwa lata, budując wspólnotę franciszkańską i służąc ludowi. Odwiedzając andyjskie wioski, oddawali się ofiarnie posłudze pastoralnej i charytatywnej. 9 sierpnia 1991 roku, wieczorem, zostali zamordowani przez członków komunistycznej partyzantki.

Terroryści zarzucali ojcom, że usypiają naród i oszukują go, mówiąc o Dobrej Nowinie i głosząc pokój. Świetlisty Szlak myślał zupełnie odwrotnie – nawoływano do agresji i przemocy, a – według nich – postawa franciszkanów miała opóźniać ich rewolucję. „Mówili, że religia jest opium dla ludu. Zarzucali ojcom, że z zagranicy przywożą pieniądze i kupują samochody, że de facto należą do burżuazji. O. Michał z całkowitym spokojem powiedział: jeśli popełniliśmy jakiś błąd, to wykażcie to nam – powiedzcie, co złego zrobiliśmy. Nie odpowiedzieli” – wspomina s. Berta Hernandez, świadek wydarzeń.

Terroryści postanowili kierować się ku górze. Gdy zorientowali się, że w samochodzie jest też s. Berta, kazali jej wysiąść. „Ja sama wtargnęłam do tego samochodu. Nie mogłam ich zostawić. To byli przecież bardzo młodzi kapłani. Przyjechali z dalekiego kraju, opuścili swoją ojczyznę, swoich bliskich, żeby przyjechać do mojego kraju, poświęcić się dla moich rodaków. Być z nimi – to był mój obowiązek. Z jednej strony zależało mi na tym, żeby wiedzieć, gdzie i po co ich wywożą, a z drugiej trochę ich pocieszyć, uspokoić, że nie są sami” – opowiada s. Berta.

Zbigniew w obawie o siostrę zaczął ją prosić, żeby wyszła z samochodu. Ona była nieugięta. Dopiero jeden z terrorystów wypchnął ją karabinem. Biegła jeszcze przez chwilę za samochodami, ale auta przyspieszyły. Zatrzymały się jeszcze przy jednym z mostów, ale tylko po to, żeby go podpalić, by nikt nie ruszył za porywaczami. Terroryści razem z ojcami jechali w górę, gdzie znajduje się cmentarz i stara część wioski (m.in. ze zniszczonym po trzęsieniu ziemi kościołem).

Mniej więcej po godzinie, półtorej wróciłam do kościoła w Pariacoto. Ze strony, w którą pojechali terroryści z ojcami, dało się słyszeć strzały – około pięciu strzałów. Echo dobrze niosło ten głos z gór do parafii usytuowanej na dole” – relacjonuje s. Berta.

Co stało się w Pariacoto po śmierci ojców Tomaszka i Strzałkowskiego? „Dużo się zmieniło. Wśród prostego ludu wzrosła wiara. Zobaczyli, że warto żyć dla wartości, a nawet poświęcić dla nich życie. Ojcowie pozostali wierni swoim wartościom, nie wycofali się, nie stchórzyli. To zmieniło mentalność miejscowej ludności. Wzmocniło ich” – wspomina s. Berta. Do kościoła w Pariacoto, gdzie spoczywają ciała franciszkańskich misjonarzy-męczenników, pielgrzymują nie tylko miejscowi, ale także Peruwiańczycy, którym podróż zajmuje cały dzień.

Z inicjatywy diecezji w Chimbote oraz ojców franciszkanów, podjęto starania w celu wyniesienia polskich męczenników z Pariacoto na ołtarze. Stolica Apostolska 5 czerwca 1995 r. wydała zgodę na rozpoczęcie procesu ich beatyfikacji i odtąd przysługiwał im tytuł Sług Bożych. Po prawie 20 latach 3 lutego 2015 r. papież Franciszek wydał dekret o ich męczeństwie i odtąd przysługuje im tytuł Czcigodnych Sług Bożych.

fran115 grudnia 2015 w peruwiańskim Chimbote, odbyła się uroczysta beatyfikacja o. Michała Tomaszka, o. Zbigniewa Strzałkowskiego oraz ks. Alessandro Dordiego przez kard. Angelo Amato, prefekta Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych, który reprezentował papieża.

Liturgiczne wspomnienie błogosławionych o. Tomaszka i o. Strzałkowskiego w kościele w Polsce obchodzone jest 7 czerwca, w dniu święceń obu zakonników, które przyjęli w 1986 roku we Wrocławiu – o. Michał święcenia diakonatu, a o. Zbigniew – prezbiteratu.

opracowała: Dżesika Haręzga

fran2


 

Źródło:

https://www.missio.org.pl/pontyfikat/562-list-papieza-zapowiadajacy-nadzwyczajny-miesiac-misyjny
https://premium.brewiarz.pl/vi_18/0706w1/index.php3
https://pl.aleteia.org/2018/06/07/ostatnie-chwile-przed-smiercia-polskich-meczennikow-z-peru-swiadek-opowiada/