Prawo Jacoba do…

prawo

Dzień Ochrony Praw Dziecka przypominać ma o przywilejach najmłodszych. Obchodzony jest 20 listopada w rocznicę uchwalenia przez ONZ Konwencji Praw Dziecka w 1989 r. lub 10 grudnia w Międzynarodowym Dniu Praw Człowieka, ustanowionym w roku 1950. Niezależnie jednak od dnia obchodów, komunikat jest ten sam: wciąż są kraje, w których godność ludzka nie jest szanowana, a prawa dzieci są naruszane.

Prawa człowieka zawarte w Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka dotyczą każdej osoby od chwili narodzin, a dzieci są jeszcze dodatkowo chronione prawami zawartymi we wspomnianej już Konwencji o Prawach Dziecka, która została podpisana przez wszystkie państwa na świecie.

 Czy to znaczy, że prawa dziecka są respektowane?

Niestety, w wielu zakątkach świata dzieci nie mają dostępu do edukacji, opieki medycznej, bezpieczeństwa i życia w pokoju, do schronienia, do ochrony przed wyzyskiem, do wolnego czasu i zabawy, do wyrażania własnych poglądów, do wolności.

Poznajmy historię Jacoba, kilkunastoletniego chłopca z Sudanu.

Historia Jacoba[1]

„W mojej rodzinnej wiosce w południowym Sudanie walki toczyły się właściwie wszędzie. Nie było szkoły i cały czas spędzałem na zajmowaniu się zwierzętami i zabawie. Przez długi czas marzyłem o ucieczce do miejsca gdzie nie ma wojny, gdzie mógłbym chodzić do szkoły, gdzie byłoby jedzenie i bomby nie raniłyby kóz mojego ojca. Wiedziałem, że to miejsce istnieje nie tylko w moich marzeniach, ponieważ słyszałem jak ludzie w mieście mówili o tym i planowali ucieczkę. Wielu ludzi tam podążało. Zapytałem ojca: „Czy nie moglibyśmy tam teraz iść?”. Ale on powiedział, że jest to zbyt niebezpieczne. Ludzie umierali po drodze z głodu i pragnienia. Obok nas mieszkała samotna kobieta z dwójką dzieci. Jej mąż został zabity w walkach. Dopiero wtedy, kiedy ona uciekła, uznałem, że nadszedł czas dla mnie. Odszedłem, nie mówiąc o tym nikomu. Nawet ojcu. Drogą szło wielu ludzi. Nie miałem nic. Ani odzieży, ani jedzenia. Pierwszego dnia nic nie jadłem. Po prostu biegłem. Z pierwszej nocy zapamiętałem dzikie zwierzęta, które widziałem wzdłuż drogi. Tak się bałem, że wspiąłem się na drzewo, żeby spać. Ale nie mogłem spać. Bałem się, że coś wejdzie i ściągnie mnie na dół albo, że spadnę. Następnego dnia odnalazłem kobietę, która mieszkała  w sąsiedztwie w mojej rodzinnej wiosce. Zapytała mnie, dlaczego uciekłem bez nikogo, kto by się o mnie zatroszczył. Powiedziałem jej, że wszyscy uciekali od bomb. Nawet nasze kozy były bombardowane. Nikt nie miał czasu uprawiać ziemi. Powiedziała: „W porządku, możesz iść z nami”. I tak szliśmy przez wiele dni. Pewnego dnia, trafiliśmy w miejsce, które było zaminowane. Kogoś rozerwało, wszyscy zaczęli uciekać, wszędzie była krew. Złapaliśmy się mocno za ręce i biegliśmy razem przez pole. Dotarliśmy do rzeki. Na drugim brzegu było mnóstwo ludzi. Wszyscy byli głodni. Kontynuowaliśmy zatem naszą wędrówkę, a z nami maszerowali inni. W ten sposób nasza grupa rosła z dnia na dzień. Przechodziliśmy przez wiele opustoszałych wsi, skąd ludzie, podobnie jak my, uciekli. Widzieliśmy wsie, gdzie nie było nawet kotów. Nie mieliśmy żywności, ludzie zaczęli jeść liście.

Po dziesięciu dniach ludzie w naszej grupie zaczęli umierać. Pewnej nocy starszy mężczyzna usiadł na drodze i powiedział, że dalej nie może iść. Godzinę później już nie żył. Przeszliśmy kolejną rzekę, wówczas samoloty zrzuciły na nas bomby. Byłem bardzo zmęczony i myślałem, że już nigdy nie znajdziemy obozu. Ale kobieta powiedziała mi: „Jesteśmy blisko. Po przekroczeniu granicy z Etiopią nie będziemy już mieli więcej problemów”. Trzy godziny później dotarliśmy do obozu. Jest w nim wielu takich ludzi jak ja, z Sudanu. To miejsce, o którym marzyłem. Teraz znowu chodzę do szkoły. W obozie jest jedzenie i lekarstwa. Dźwięk samolotów nie budzi już mojego przerażenia, bo wiem, że na ich pokładach jest żywność, a nie bomby. Ale kiedy słyszę samoloty, pamiętam o moim ojcu i braciach, którzy zostali w mojej wiosce i robi mi się smutno. Myślę, że tego dnia, kiedy uciekłem, oni mogli pomyśleć, że ich nie kocham. Chciałbym wrócić do domu”.

Od kilkudziesięciu lat w dniach obchodów rocznicy uchwalenia praw dziecka i praw człowieka organizowane są konferencje, akcje edukacyjne, konkursy uświadamiające ich znaczenie, treść i sposoby ochrony. Szczególną uwagę poświęca się walce z prześladowaniami politycznymi, a także głodem i ubóstwem, największe bowiem niebezpieczeństwo łamania praw dzieci jest tam, gdzie mają miejsce dramatyczne problemy gospodarcze i społeczne. Do takich miejsc należy wiele państw afrykańskich. W organizację wydarzeń mocno zaangażowane są fundacje i stowarzyszenia, stawiające sobie za cel ochronę godności ludzkiej.

Fundacja Dzieci Afryki również prowadzi programy pomocowe niwelujące ubóstwo, brak dostępu do edukacji, czy opieki medycznej, ukierunkowane głównie na dzieci. Przyłącz się do nas, razem wywołajmy uśmiech na twarzach najmłodszych.

Elżbieta Wolska

[1] http://wioskiswiata.org/baza-materialow-edukacyjnych/etap-nauczania/klasy-4-6/prawa-dziecka-w-afrykanskiej-rzeczywistosci-2/

prawa1