Przeraża wizja wzrostu przemocy i prostytucji

angola350W Angoli z dniem 22 marca wszystko się zmieniło. Wprowadzono stan wyjątkowy wraz ze wszystkimi jego ograniczeniami. Ja sam, w pewien sposób, to nawet dziękuję Bogu, że należę do pokolenia stanu wojennego – relacjonuje sytuację w Luandzie o. Emil Kalka SVD.  Chyba łatwiej znoszę obecność czołgów i wozów bojowych z karabinami maszynowymi wycelowanymi w przemieszczających się ludzi.

Niestety nie wszyscy to tak przeżywają. Wzrasta napięcie społeczne, szczególnie wśród młodzieży. Taki stan może mieć nieobliczalne konsekwencje. W ciągu ostatniego miesiąca ceny niektórych dóbr wzrosły nawet o 2000%!angola2!! Wystarczy powiedzieć, iż 50 maseczek jednorazowych kosztuje obecnie tyle co podstawowa wypłata pracownika państwowego, czyli około 50 euro. Kryzys ekonomiczny włączności z sytuacją epidemiologiczną, pokazują jak kraj źle wykorzystał swoje bogactwa. Rosnące bezrobocie powoduje zubożenie społeczeństwa, a tym samym wzrasta przemoc. Na ulicach coraz częściej widać wygłodzone dzieci i osoby starsze.

Indeks osób zarażonych AIDS i gruźlicą rośnie z dnia na dzień. Zatrważające jest wrażenie, że jedyną niebezpieczną chorobą jest COVID-19, a telewizja i rząd zapomniały o malarii, tyfusie czy innych chorobach tego regionu.

Myślę, że my w Angoli jesteśmy, jak na razie, w pewien sposób uprzywilejowani. Dotychczas oficjalnie odnotowano tylko 70 przypadków zakażenia koronawirusem i są to głównie pasażerowie lotów z Europy. Cztery osoby zmarły, a 48 nadal traktuje się jako zarażone*. Co będzie dalej trudno przewidzieć.

angola1Pomimo ograniczeń, życie na ulicach płynie jak przed pandemią. Praktycznie nie ma możliwości, aby to zatrzymać. Niestety, gdy myślę o przyszłości, to wydaje mi się być mroczna. Nie tylko z powodu konsekwencji COVID-19, które jeszcze przez długi czas będziemy odczuwali, ale także z powodu niskich cen ropy naftowej. Taki stan gospodarki światowej może mieć nieodwracalne negatywne konsekwencje dla zdrowia ludzi w Angoli. Może również źle wpłynąć na sytuację społeczną i moralną mieszkańców, a w szczególności młodzieży. Przeraża mnie wizja ubóstwa, głodu, zubożenia społeczeństwa, a co za tym idzie wzrostu przemocy i prostytucji. Wierzę jednak, iż ten naród, który przez ponad 30 lat wojny nie stracił wiary, także na swój sposób pokona wszystkie obecne przeciwności, a Matka Boska będzie dalej ochraniała go płaszczem swej opieki.

Dziękujemy Bogu, że nasza wspólnota jest bardzo zgrana. Każdy z odpowiedzialnością wykonuje swoje obowiązki. Codziennie rano, przy pustych ławkach kościoła, modlimy się sami i wspólnie odprawiamy Mszę świętą. Wieczorem oczywiście mamy wspólne nieszpory, a w każdą środę dzielenie się Słowem Bożym. W porannych Mszach towarzyszy nam siostra Marta Barbara Sojka SSpS, z którą współpracuję w klinice. W naszej modlitwie pamiętamy, nie tylko o zmarłych, ale także o wszystkich wspomagających dzieło misyjne. Obecnie ogromnym dobrem dla nas jest dostęp do Internetu. To bardzo ułatwia kontakt z naszymi najbliższymi w kraju, którzy bardzo się o nas niepokoją i za nas modlą. Dzięki tym kontaktom my także stajemy się spokojniejsi mając świadomość, iż oni również mają się dobrze.

* * * * *

O Angoli pisano często, jednak warto przytoczyć kilka statystyk, by lepiej wejść w nasze realia. Według danych ONZ populacja Angoli wynosi obecnie niespełna 33 miliony osób, które zamieszkują obszar cztery razy większy od Polski. Ponad 60% ludzi zamieszkuje miasta, a średnia wieku Angolańczyków nie przekracza 17 lat. Jednym słowem populacja tego kraju jest bardzo młoda, a wskaźnik alfabetyzacji to zaledwie 50%. Jeszcze 7 lat temu kraj był jednym z najszybciej rozwijających się na kontynencie afrykańskim. A wszystko to dzięki sprzedaży ropy naftowej i diamentów. Ten „dobrobyt” powodował, iż gospodarka kraju nie była zróżnicowana i łatwiej było wszystko sprowadzać z zagranicy. Nawet banany i pomarańcze! Taki model gospodarki bardzo sprzyja ogromnej korupcji. Angola jest ósmym najbardziej skorumpowanym krajem świata, a sama stolica Luanda od 10 lat należy do trzech najdroższych stolic świata, a wszystko to przy płacy minimalnej 25 euro na miesiąc!!!

fbtJako polscy misjonarze werbiści pracujemy w trzech dość odległych od siebie rejonach. Jednak pomimo bardzo złego stanu dróg staramy się, w ważnych momentach dla zgromadzenia czy ojczyzny, być razem. Ja pracuję w tym kraju od 15 lat i obecnie jestem już w trzeciej wspólnocie. Wraz z moim proboszczem z Indii, Polakiem ojcem Edwardem Węgrzynem SVD, pracujemy na podmiejskiej parafii pw. św. Antoniego w Kifangondo. To właśnie tutaj znajduje się sanktuarium tego świętego oraz Klinika św. Łukasza, której zarząd przejąłem po jej założycielu o. Andrzejowi Fecko SVD w 2013 roku. Na parafii obsługujemy 16 kaplic i w niedzielę odprawiamy 8 Mszy.

Emil Kala SVD
przedruk z KOMUNIKATY SVD nr 5, maj 2020

*dane na dz. 26.05.2020

dav

Comments are closed, but trackbacks and pingbacks are open.