Radość i nadzieja zawitała do wielu serc

kobiety1Sytuacja kobiet w północnej Ghanie nie jest łatwa. Próbujemy pomoc tym, które są w największej potrzebie – pisze do fundacji s. Beata Grodź SSpS, rozliczając środki finansowe przeznaczone dla kobiet z wiosek czarownic.

„Świąteczny Posiłek”, który podarowali Darczyńcy Fundacji DZIECI AFRYKI kobietom odrzuconym przez społeczeństwo, jest czymś bardzo mile widzianym, chociaż w ghańskiej tradycji nie zobaczymy kobiet jedzących karpia, siedzących przy wspólnym stole czy łamiących się opłatkiem. Tutaj inaczej przygotowuje się posiłki i inaczej się je spożywa.

kobiety2W grę wchodzą również środki transportu. Kobiety te mieszkają często bardzo daleko od siebie (nawet w odległości 18-20 km). Trudno wiec je wszystkie zaprosić na konkretny dzień. Mają też bardzo utrudnione możliwości poruszania się, nie ma np. taksówek, a lokalne przyczepy (bo tak wyglądają lokalne busy) jeżdżą tylko co trzeci dzień, gdy wypada dzień targowy. Drogi są bardzo słabe lub ich wcale nie ma (brakuje asfaltu). W porze deszczowej do niektórych domostw po prostu się nie dojedzie, chyba że tylko rowerem.

kobiety3Na lokalnym targu (w Fumbisi – 20 km stad), wspierając lokalny market, zakupiliśmy lokalną żywność dla naszych pań. Był to ryż, olej i proso (czyli „milet”- podstawowe zboże). Naszą intencją było to, żeby mogły po świętować trochę dłużej niż tylko jeden posiłek i przy okazji podzielić się też z wnukami.

Wszystko zbiegło się z okresem Bożego Narodzenia. Przez tą prostą formę pomocy udało nam się wlać w ich serca również radość i nadzieję, że nie są same, że ktoś się o nie troszczy.

kobiety4Dzięki otrzymanym od fundacji funduszom pomogliśmy również grupie kobiet, które w prosty sposób próbują zarobić na utrzymanie, produkując mydło. Zakupiliśmy w Fumbisi potrzebne składniki, żeby praca mogła być kontynuowana. Dla niektórych kobiet to jedyny zarobek i sposób na utrzymanie się.

Mieszkamy w takim rejonie, że może trudno w to uwierzyć, ale ludzie naprawdę czasami nie mają co jeść. Otrzymanie więc jakiś produktów żywnościowych sprawia ludziom ogromną radość i daje nadzieję.

W lokalnym języku nawet jedno z tradycyjnych przywitań brzmi w dosłownym tłumaczeniu: “Gdyby było jakieś jedzenie to byś zjadł?” Powiedzenie to traktowane jest tutaj jak nasze rutynowe pozdrowienia: “cześć”, „jak się masz”, “czy jesteś zdrowy?”

Jesteśmy wdzięczne Ofiarodawcom, bo dzięki Waszej hojności radość i nadzieja zawitała do wielu serc w północnej Ghanie.

s. Beata Grodź
w imieniu wspólnoty Sióstr Służebnic Ducha Świętego w Wiaga-Sandema
(5 sióstr z 4 narodowości: 2 Ghanki, 1 Indonezyjka, 1 Słowaczka i 1 Polka)

kobiety5

s.Beata Grodź z podopiecznymi