Steve jest teraz w Niebie

W nocy 31 października, w przeddzień Uroczystości Wszystkich Świętych, Steve (lat 11) udał się na wieczny odpoczynek do Domu Pana – informuje w rozmowie telefonicznej s. Immakulata Faustynowicz CSSMA, misjonarka w Kamerunie; „jest teraz w Niebie, szczęśliwy, może ze swoją mamusią, która zmarła zaraz po jego urodzeniu”.

Ojciec, chory na AIDS, mieszka w wiosce Akossa. Małego Stewcia wychowywała babcia. W procesie wychowawczym była wspierana przez Oratorium w Nguelemendouka. Tu chłopiec zawsze mógł liczyć na wsparcie misjonarki oraz nauczycieli. Od 2009 roku był pod opieką Fundacji DZIECI AFRYKI. Dzięki programowi „Adopcja Serca” poznał swoją drugą mamę, z Polski. Adopcyjna mama troszczyła się o Stewcia jak o własne dziecko. Postarała się dla niego o materac, odżywki, ubranka.

W tym roku przyjął Chrzest, przystąpił do I Komunii Świętej. Po wakacjach miał przejść do programu „Bilet do Świata”, nie zdążył.

Z roku na rok nikł w oczach. Gdy po wakacjach odwiedziłam Stewcia w domu, trudno było go rozpoznać. Tylko oczy pozostały te same. Ostatecznie przegrał walkę z AIDS, ale rozpoczął nowe, wieczne życie. W Niebie będzie orędownikiem fundacji - zapewnia misjonarka.

Steve został pochowany jeszcze tego samego dnia. Trumna z jego ciałem przejechała 18 km do domu rodzinnego w Akossa, w pobliżu którego, po Mszy św. została złożona do grobu. W ostatniej drodze towarzyszyli mu koledzy i koleżanki z oratorium razem z s. Immakulatą.