Świat wokół mnie zatrzymał się

czad350Polski misjonarz z diecezji bydgoskiej od kilku lat, na odległej południowo-czadyjskiej prowincji, zmaga się z surowym klimatem, brakiem dostępu do Internetu, z samotnością.  Regularnie, co kilka miesięcy, przekazuje aktualne wieści z działalności misyjnej co sprawia, że misja w Doumougou staje nam się coraz bliższa.

Założyciele fundacji poznali ks. Jakuba Szałka w styczniu 2018 roku podczas misjonery w Czadzie. Już wtedy dał się poznać jako skromny, oddany Bogu i najuboższym, kapłan – misjonarz „z krwi i kości” jak „z podręcznika”. Ksiądz Szałek, poza głoszeniem Dobrej Nowiny, z pomocą wielu życzliwych ludzi w Polsce wybudował w swojej wiosce studnie i szkołę. Wie, że mimo życia „pustelniczego” nie jest sam, wspiera go materialnie i duchowo rzesza rodaków, do których – za pośrednictwem Fundacji Dzieci Afryki kieruje kolejne słowa…

Sytuacja ze światową pandemią koronawirusa spowodowała, iż bardzo rzadko bywam teraz w mieście – pisze misjonarz. Jak już jestem, to tylko na kilka chwil i zaraz wracam do siebie, do oddalonej od Lai kilka godzin jazdy motorem lub samochodem misji w Doumougou.

Nie za bardzo miałem okazję, by coś napisać… Zresztą nie bardzo było o czym pisać…

czad3Od marca, jakby się świat wokół mnie zatrzymał! Nie mam żadnych wyjazdów na wioski, spotkań z ludźmi, celebracji, katechezy ani niczego, co by się działo poza moim domem… Trochę to smutne! Przyznam, że nie łatwy to dla mnie czas… Jako misjonarz jestem przyzwyczajony, do ciągłego „bycia w ruchu” – w dobrym tego słowa znaczeniu! Jestem przyzwyczajony do spotkań z ludźmi na wioskach, z katechumenami, z uczniami i nauczycielami w szkole. A tu nagle jakby wszystko się wywróciło do góry nogami! Wszystko jest inaczej! W jednej chwili, z misjonarza stałem się jakby zakonnikiem, który żyje w klauzurze murów własnego podwórka! Każdy dzień jest taki sam: modlitwa, praca fizyczna (by odreagować), studiowanie, czytanie, pisanie i na koniec znowu modlitwa. Tak wygląda codzienny rozkład moich zajęć. Tylko od czasu do czasu jadę do miasta, by się spotkać z księdzem biskupem.

Czekam na wakacje… Prawdę mówiąc, nie wiadomo, tak do końca, kiedy przylecę do Polski. Miałem lecieć pod koniec czerwca. Niestety jest to niemożliwe! Pierwszy samolot, który ma planowo wylecieć z Czadu – planowany jest na 11 lipca. Może uda się wylecieć tego 11? Muszę po prostu cierpliwie czekać na to, co czas przyniesie.

czad4Odnośnie koronawirusa w Czadzie. Na szczęście zachorowania są tylko w stolicy. Na wioskach nie ma. Jednak cały kraj jest sparaliżowany, zwłaszcza wielkie miasta. Sama stolica od kilku tygodni jest zamknięta tzn., że nie można tam wjechać, ani wyjechać. Wojsko i policja stacjonują na drogach wjazdowych do N’Djameny i pilnują, by nikt się nie przemieszczał. I pewnie dzięki temu koronawirus ze stolicy się nie wydostał. I niech tak zostanie. Tam, w stolicy jest szpital, są lekarze, to oznacza, że chorzy mają możliwość leczenia się.  Natomiast na wioskach nie ma opieki zdrowotnej na co dzień, a co dopiero mówić o sytuacji kryzysowej. Dlatego lepiej żeby ten wirus do nas nie dotarł, bo pewnie nie wielu ludziom udałoby się przeżyć…

To tyle z nowości, które dotyczą mojego misyjnego świata w Czadzie. Polecam się modlitwie.

ks. Jakub Szałek

czad2

Comments are closed, but trackbacks and pingbacks are open.