Trzy miesiące z koronawirusem w tle

trzy350W marcu skontaktowaliśmy się z polską misjonarką w Abong-Mbang, aby dowiedzieć się jak misja katolicka w Kamerunie przygotowuje się na ogłoszoną przez WHO pandemię COVID-19. 
… 
trzy2Koronawirus z perspektywy jednej z misjonarek.
… 
U nas w Abong-Mbang, jak zresztą w całym Kamerunie, wszystko jest zaostrzone – pisze s. Alicja Adamska ze Zgromadzenia Sióstr Najświętszej Duszy Chrystusa Pana, zarządzająca szkołą podstawową.
 …
Już na początku marca śledziliśmy wydarzenia w Europie i innych regionach Globu. Wszystko to było gdzieś daleko. Wydawało się, że to nas nie dotyczy i Coronawirus nie dotrze do nas. Pomimo złych wieści docierających do nas nie zdawaliśmy sobie sprawy, że już wkrótce będzie to także naszym udziałem.
Przygotowywaliśmy się do ferii w szkole, które miały się rozpocząć 27 marca. Tymczasem już 17 marca wieczorem Premier Rządu ogłosił zawieszenie zajęć we wszystkich typach szkół. Już kolejnego dnia wszystko zostało zatrzymane. Wydarzenie to bardzo nas zaskoczyło i wywołało lekki strach. Zaczęliśmy śledzić wydarzenia w internecie.

U nas w mieście prawie zawsze nie ma prądu. Zatem śledzenie wydarzeń w telewizji jest prawie niemożliwe. Dobrze, że jest dostęp (chociaż nieregularny)
do internetu.
 
trzy3Już w pierwszym dniu udało nam się zakupić wiadro z kranikiem, aby postawić przed domem. Do wody dolewamy chlor i trochę mydła w płynie. Wszyscy odwiedzający nas myją ręce. Zasadniczo żadne struktury miasta nie pomogły w żaden sposób, ani nam, ani miejscowej ludności. Każdy na ile go stać może umieścić zbiornik z wodą a ostatnio zakupić maseczkę. Noszenie masek obowiązuje już od 9 marca. Z tym też jest dużo problemów. W aptekach maseczki są drogie, wiele osób szczególnie krawcy rozpoczęli masowe ich szycie. Ale maseczka zakupiona u krawca kosztuje prawie jedno euro. Zatem zaczęłyśmy szycie maseczek dla osób z którymi pracujemy. Produkcja szybko ustała, bo w mieście zabrakło gumki.
 
Do dziś wiele ludzi nie jest świadomych zagrożenia. Koronawirus jest trochę bagatelizowany. Niektórzy mówią, że to „choroba białych”. Niemniej jednak inni są świadomi sprawy. Poza zaostrzeniami władze nie bardzo się starają, albo po prostu nie mogą zabezpieczyć wszystkich potrzeb. Dla przykładu: Tydzień temu pojawił się przypadek zachorowania u jednego z pasażerów autobusu jadącego ze stolicy Yaounde do Bertoua. Prawdopodobnie pasażer zakupił coś do jedzenia na przystanku w naszym mieście. Dopiero po dotarciu do Bertoua odległego o 120 km wykryto jego zachorowanie. Niestety chociaż to stolica regionu (równoznaczne naszemu miastu wojewódzkiemu) podjęto decyzję przesłania próbki wymazu do badania, które było robione w stolicy, bo miasto wojewódzkie nie miało testów. A zatem trudno stwierdzić czy są w mieście chorzy czy ich nie ma.
 
W międzyczasie polscy misjonarze otrzymali propozycję od władz polskich o zgłoszenie zamiaru ewentualnego powrotu do kraju. Siostra Alicja bez chwili wahania tak odpowiedziała na propozycję ewakuacji:
 …
Pan Bóg posłał nas do ludzi. Tu jest nasz misja. Łatwo jest pracować w chwilach łatwych bez zagrożeń. Ale w tym momencie nie można zostawić tych, do których jesteśmy posłani. Nie wystarczy mówić o Bogu, ale świadczyć jego obecność i miłość. Może przyjdzie tu na tej ziemi stanąć twarzą w twarz przed Jego Obliczem? Na pewno wiem, że tu jestem potrzebna, chociażby w tej chwili, aby być nadzieją dla ludzi i towarzyszką w drodze do Pana.
 
Trudno dziś mówić o jakimś szczególnym przygotowaniu na nagły rozwój choroby. Chyba raczej jesteśmy bezradni. Ufamy Opatrzności Bożej. Wiele prostych ludzi ufa Bogu, ale chyba też patrząc na nas widzą wsparcie duchowe.
… 
My natomiast liczymy na Wasze modlitwy. Wiemy, że w tej chwili żadna inna pomoc nie nadejdzie. Chociaż bardzo przydałyby się najzwyklejsze środki higieny: mydło, mydło w płynie, jakieś środki do dezynfekcji itp. Podobno 1 czerwca mają wznowić pracę szkoły. Nie wyobrażam sobie około 400 dzieci bez środków potrzebnych do zabezpieczenia ich bezpieczeństwa.
 
Życzę wam wszystkim wielu Łask Bożych i szczególnej Jego opieki. Jesteście nam potrzebni. Niesiemy Wam dar modlitwy.
*   *   *   *   *
 …
Po trzech miesiącach zapytaliśmy znowu misjonarkę o aktualna sytuację z koronawirusem w Kamerunie i na misji.
17 czerwca zapracowana s. Alicja przysłała krótką wiadomość:
Witam serdecznie.

Ostatnio mm bardzo dużo spraw do załatwienia. Koniec roku szkolnego… rozliczenia… sprawozdanie z działalności szkoły w diecezji…

U nas zachorowania na koronawirusa nadal są. Mówi się głównie o statystykach krajowych, nie wiem na podstawie jakich badań?

trzy4My tu, w Abong-Mbang, zdani jesteśmy na samych siebie. Dzieci klas egzaminacyjnych powróciły do szkoły 22 maja. W związku z tym trzeba było przeprowadzić dezynfekcję całej szkoły, uszyć maseczki, zakupić chlor, mydło w płynie, termometr i inne niezbędne rzeczy zapewniające bezpieczeństwo uczniom. Maseczki uszyłam sama.
… 
Na razie chyba jesteśmy zdrowe, kto to wie? Testów przecież nie ma. Do Polski mam zakupiony bilet na 12 lipca. Może samolotu tym razem nie odwołają ponownie? Pierwotnie miałam bilet zarezerwowany na 4 czerwca. Żyjemy jak ludzie pierwotni z dnia na dzień.

pozdrawiam serdecznie
s. Alicjatrzy1

 

Comments are closed, but trackbacks and pingbacks are open.