Twarze dzieci Dorze pełne ran

Misja Afryka Wschodnia 2018   /ETIOPIA/   część 1

dav

Środek lata dla większości Polaków jest najbardziej sprzyjającym okresem na wypoczynek po całorocznej pracy. Jednak Robert z Iwoną cztery tygodnie tegorocznych wakacji postanowili spędzić we wschodniej Afryce, by realizować powzięte przez fundację zadnia oraz nieść pomoc potrzebującym.

W południowej Etiopii, w górach Guge na wysokości 2.400 m n.p.m., Robert Noga oraz Iwona Kreczmańska odwiedzili plemię Dorze, którego najmłodsze pokolenie fundacja wspiera od 2014 roku. Mimo doskwierającego chłodu, w dzień temperatura oscylowała w okolicach +15st.C, w nocy znacznie niżej, oboje dzielnie walczyli z niedogodnościami klimatycznymi.

Już pierwszego dnia, na terenie miejscowej szkoły, władze wioski zorganizowały zebranie z fundacją Dzieci Afryki. dorze2Mimo trwających wakacji stawiło się wielu rodziców. Spotkanie prowadził szef wioski oraz dyrektor szkoły. Gospodarze wyrazili wdzięczność za dotychczasowe wspieranie dzieci poprzez zaopatrywanie ich w buciki oraz przybory szkolne. Najwięcej radości sprawiło wszystkim podpisanie umowy na budowę nowej, bezpiecznej dla zdrowia szkoły dla uczniów klas V-VIII. Podczas wizytacji wyznaczono miejsce pod wykop fundamentów zaś początek prac budowlanych zaplanowano na najbliższe dni.

Przedstawiciele fundacji zostali bardzo życzliwie przyjęci przez mieszkańców wioski. Często, przy różnych okazjach, okazywano im wyrazy wdzięczności za świadczoną pomoc dla góralskich dzieci.

Dorze żyją w trudnych, iście surowych, górskich warunkach. Dorośli i młodzi ciężko pracują na malutkich poletkach, usytuowanych na stromych wzniesieniach, z trudem wyrywając je naturze. dorze3Kobiety z dziećmi dostarczają do domów, w kształcie tradycyjnych gigantycznych uli, wodę w wiaderkach na głowach z odległej studni zaś na plecach z okolicznych lasów sterty gałęzi z przeznaczeniem na opał. Mężczyźni od wieków zajmują się wyrobem barwnych lub jasnych jednokolorowych tkanin. To podstawowe i główne źródło utrzymania pracowitych Dorze.

Plagą tego urokliwego, wręcz bajkowego, miejsca są… muchy. Nieznośne owady upodobały sobie słabe, często bezbronne, organizmy dzieci. Nie odpuszczają. Non stop atakują ich twarze, powodując rany, które z kolei przyciągają kolejne skrzydlate, roznoszące bakterie. Twarze dzieci Dorze są pełne ran i wymagają natychmiastowej pomocy medycznej.

davPierwszym dzieckiem, wokół którego Robert z Iwoną nie mogli przejść obojętnie, był Gizaczo. 4,5 letniego chłopca z raną wokół ust spotkali już pierwszego dnia w drodze do szkoły. Decyzja zapadła szybko. Następnego dnia chłopca obejrzał dermatolog w szpitalu w Arba Minch, przepisał leki i wyjaśnił leczenie. Dwa dni później do Dorze Lodge, gdzie mieszkali podróżnicy „z misją”, pewien mężczyzna przyprowadził syna z ranami na twarzy i poprosił o pomoc. Godzinę później, gdy przedstawiciele fundacji zorganizowali w szkole dla wszystkich uczniów uroczysty, pożywny obiad z indżerą – olbrzymimi naleśnikami na zakwasie chlebowym z dodatkiem mięsa, sosem i warzywami (narodowe danie w Etiopii) – spotkali kolejne dzieci z licznymi ranami na twarzach. Konsekwencją tego doświadczenia było zorganizowanie transportu autokarowego i ponowna wizyta w miejskim szpitalu, tym razem z 11 dzieci. Wśród małych pacjentów znalazła się dziewczynka cierpiąca z powodu polidaktylii. Każda jej kończyna posiadała dodatkowy paluszek, a jedna ze stóp łącznie aż siedem. Kończyny dziewczynki zostały prześwietlone a wynik badania rentgenowskiego przekazany do chirurga. Niestety kończący się czas pobytu w Etiopii nie pozwolił fundacyjnym podróżnikom dokończyć osobiście misji medycznej. To zadanie wziął na siebie Tsehai Bogale – partner i przedstawiciel Dzieci Afryki w Etiopii.

Dla podróżników „z misją” dziewięć dni pobytu w Etiopii były czasem bardzo intensywnej pracy. dorze7W trakcie wyprawy do zespołu Dzieci Afryki dołączył 23. letni Richard z Meksyku, będący w trackie 2 miesięcznej podróży po południowej Europie, Bliskim Wschodzie i Afryce Wschodniej. Wolontariusz pięknie udekorował elewację budynku szkoły kilkudziesięcioma ludzikami w etiopskich kolorach. Wszyscy pozytywie inspirowali się nawzajem. Wielkim wsparciem okazał się Tsehai Bogale – właściciel Dorza Lodge i partner fundacji. Zawsze bardzo życzliwy, gościnny i odpowiedzialny.

Wkrótce w wiosce Bodo & Amara, dzięki dofinansowaniu przez Polską Fundację dla Afryki, rozpoczną się prace budowlane czteroklasowego budynku szkolnego oraz świetlicy Dzieci Afryki, w której zajęcia będą prowadzili wolontariusze misyjni. Następnie powstaną toalety szkolne oraz infrastruktura doprowadzająca wodę do szkoły. Za kilka tygodni dzieci osierocone i te z najbiedniejszych rodziną zostaną objęte fundacyjnym program Adopcji Serca, by minimalizować skrajne ubóstwo w górach Guge, obejmując opieką indywidualną najbardziej jej potrzebujących.

Konsultacje medyczne w szpitalu w Arba Minch, badania, lekarstwa oraz zabieg operacyjny zostały sfinansowane z fundacyjnego FUNDUSZU MEDYCZNEGO, zainicjowanego podczas ubiegłorocznej wyprawy „Misja Kamerun 2017″.

dorze6

Iwona i Robert z pacjentami Dzieci Afryki – w drodze do szpitala

c.d. w Ugandzie wkrótce