Ubogi chłopiec został lekarzem

ub350Każda podróż ma swój początek i koniec. Przygoda na kierunku studiów medycznych zaczęła się dla mnie bardzo dawno. Nie potrafię podać szczegółów, ale pamiętam, gdy w podstawówce dwóch moich nauczycieli powiedziało do mnie „ucz się pilnie, to zostaniesz lekarzem”.

Od tego czasu bardzo się starałem, najpierw by uniknąć kary, a potem by udowodnić nauczycielom, że potrafię. Za te wysiłki otrzymywałem od nich prezenty.

ub2Te same motywacje towarzyszyły mi przez gimnazjum aż do końca szkoły średniej. W każdej dziedzinie Bóg nade mną czuwał, ponieważ otrzymywałem ponadprzeciętne oceny. To wszystko sprawiło, że byłem coraz silniejszy a moja wiara wzrastała. Wiedziałem, że Bóg ma dla mnie plan. Moje marzenie, aby zostać lekarzem stawało się coraz silniejsze. Niemniej jednak miałem wiele przeszkód, byłem w końcu biednym synem rolnika.

Moje nadzieje ziściły się kiedy 24 lipca 2013 zostałem przyjęty do UDS Medical School (Uniwersytet Medyczny w Tamale). To było jak blask dla mojej gasnącej nadziei. Na różnych etapach różne przeciwności chciały mnie złamać. Moje upadki czy problemy nie dotyczyły życia akademickiego a codziennego. Na szczęście to Wy moi fundatorzy – pisze w liście do Darczyńców dr John Mbiyieba stypendysta Fundacji Dzieci Afryki – byliście zawsze po mojej stronie, by w razie potrzeby udzielić mi wsparcia na różnych płaszczyznach.

Każdy egzamin, który pisałem w tej szkole zdałem wyśmienicie. Do egzaminu końcowego podszedłem tak, jak do każdego innego. Wybuch pandemii sprawił, że trochę pozmieniały się terminy, jednak większość z działań były przygotowane tak, abyśmy mogli je napisać. Główne egzaminy odbyły się między 3 a 26 sierpnia 2020 roku. Ten czas charakteryzował się brakiem snu, który trwał maksymalnie 3 godziny w ciągu doby. W dniu kiedy skończyliśmy egzaminy czułem jakby dzień był za długi. Z niecierpliwością oczekiwałem na wyniki końcowe.

ub4Bóg znów to sprawił. Ogólne wyniki klasy były wyższe niż się spodziewaliśmy, jednak to typowe dla klasy medycznej. Zdałem wszystko, a z chirurgii byłem klasyfikowany jako drugi pod względem ilości punktów. Zaliczyłem także zdrowie społeczne. Radość była ogromna, powraca do mnie każdego dnia.

Tak więc skończyłem medycynę. Czekam na oficjalne zakończenie oraz dokumenty ze szkoły, aby rozpocząć staż. Mam nadzieję, że będę mógł go odbyć w szpitalu w Tamale.

Z całego serca zaangażuję się w ratowanie zdrowia szczególnie biednych oraz opuszczonych. Jeśli będę miał okazję, to będę pracował na obszarze wiejskim (po skończeniu stażu, który jest obowiązkowy). Tam ludzie nie mają dostępu do opieki medycznej. W ten sposób odwdzięczę się za Waszą pomoc i wsparcie.

Tak jak wcześniej wypomniałem problemy finansowe oraz życie codzienne skutecznie gasiło moją nadzieję. Muszę w tym miejscu wymienić osoby, które miały wkład w moje sukcesy.

Pierwszemu ze wszystkich jestem wdzięczny Bogu Wszechmogącemu za kierownictwo, opiekę, zdrowie i trwałe wspomnienia. Mojemu śp. tacie Yaag Mbiyieba, mojej mamie Mbayaab Mbiyieba i wszystkim członkom mojej rodziny, którzy zapoczątkowali tę podróż i są ze mną cały czas. Mojemu kościołowi, rzymskokatolickiemu, który jest szkieletem mojej edukacji. Zaczęło się od ks. Vincenta Sowah Boi-Nai (biskup diecezji Yendi), ks. Alphonse Dungdung SVD (niech spoczywa w pokoju). To oni podnieśli mnie kiedy byłem w trudnym czasie – rzuciłem szkołę.  ub3Ks. Mariuszowi Pacuła SVD i ks. Phanuel M. Agudu, SVD oraz całemu Zgromadzeniu Misjonarzy Werbistów, którego członkowie są bardzo bliscy mojemu sercu. Podjęli ze mną wszystkie możliwe formy współpracy: rodzinną, finansową, religijną i moralną. Kiedy problemy finansowe stały się nie do udźwignięcia ks. Mariusz Pacuła zaapelował do Fundacji Dzieci Afryki, aby prosić o pomoc dla mnie. Jestem wdzięczny Panu Robertowi Noga (Prezesowi fundacji), Panom Pawłowi Werakso i Krzysztofowi Bucholskiemu oraz Paniom Annie Goworowskiej i Iwonie Kreczmańskiej, którzy odwiedzili mnie w Ghanie oraz wszystkim dobrodziejom fundacji. Wszyscy, którzy wspierali mnie finansowo są także drodzy mojemu sercu: Państwo Agnieszka Surma, Elżbieta i Grzegorz Lange, Kasia, Ewa, Krysia & Hanna Przybylska, Maria Ficek, Mariusz Kowalczyk, Łukasz Kruszewski, Zdzisław & Monika Dziewit i każdemu kto nie jest mi znany.

Chcę także podziękować świętemu Janowi Pawłowi II – papieżowi Mlawa za ogromny duchowy wkład w mój rozwój.

ub6Lista wciąż rośnie. Ogromne podziękowania należą się wszystkim, którzy przyczynili się na jakiejkolwiek płaszczyźnie. To zwycięstwo jest tak samo Wasze jak i moje. Chciałbym Wam wszystkim podziękować za Waszą nieustającą pomoc. Wasze wsparcie finansowe, modlitewne i każde inne jest paliwem, które przywiozło mnie tak daleko.

Trwam w modlitwie, by Bóg wynagrodził i błogosławił Wam i Waszym rodzinom. Idę na pole walki z bólem i cierpieniem ludzkim. Jeśli coś będzie się działo, będę pisał.

Proszę o modlitwę, aby Bóg prowadził mnie jak podchodzić do tematu zdrowia jego ludzi.

Pozdrawiam,
John Mbiyieba

ub1

Comments are closed, but trackbacks and pingbacks are open.