Ubóstwo – Walka bez jednolitego frontu

ubostwo1

17 października obchodzimy Międzynarodowy Dzień Walki z Ubóstwem. Jakże piękna jest taka data! W ten oto dzień walczymy. Tylko z czym? Jak definiować problem, który dotyka ponad dwa miliardy ludzi na świecie?

Ubóstwo jest wszechobecne, a jednak w pewnej mierze niewidoczne, szczególnie w społeczeństwach bogatych. Problem z tym pojęciem polega głównie na jego wszechstronności. Ustawodawca ustala próg ubóstwa na określonym poziomie dochodu. W sensie statystycznym ma to sens, ponieważ pokrywa się z warstwą społeczną, której udziela się pomocy. Bez takiej technicznej definicji trudno byłoby obiektywnie przyznać komuś zasiłek lub inną formę wsparcia. Jak wskazuje jednak praktyka, sama dystrybucja dóbr nie jest wystarczającym środkiem zapobiegania ubóstwu. Niezależnie od tego czy są to slumsy Los Angeles, ubogie dzielnice miast w Ameryce Południowej czy bezrobotni w bogatych państwach skandynawskich samo wręczanie pieniędzy nie likwiduje tego zjawiska. W niektórych przypadkach wręcz je potęguje. Dlatego w naszej krótkiej rozprawie skoncentrujemy się na trzech aspektach ubóstwa, które pozwolą nam wejrzeć w istotę tego zjawiska: brak środków, dziedziczność ubóstwa i brak życiowych szans oraz nieumiejętność wykorzystania szans. Pomimo, że opisane będą one oddzielnie nie mają hierarchicznej struktury, lecz przeplatają się. Każdy z nich jest przyczyną lub skutkiem poprzedniego.

Pierwszym aspektem jest brak środków. Szacuje się, ze ponad 1,4 miliarda ludzi na świecie żyje za mniej niż 1,25 dolara dziennie. W 2007 roku,  czyli trzy lata po wstąpieniu Polski do Unii Europejskiej, co siódmy Polak żył poniżej ustawowego poziomu ubóstwa. Bezrobocie i brak perspektyw spowodował masową migrację Polaków (ok. 2,4 mln w roku 2015) za granicę tworząc dla gospodarki trudną do wypełnienia lukę. Podstawową motywacją wyjeżdżających była chęć zarobienia pieniędzy. Brak środków do życia jest najłatwiej rozumianym wykładnikiem ubóstwa. Trudno jest realizować siebie, kiedy odczuwa się dojmujący głód. Rodzic nie myśli o potrzebach społeczności, kiedy jego dziecko potrzebuje leków. Począwszy od zaspokojenia głodu, potrzeb higienicznych, przez założenie rodziny, przynależność do grupy czy realizację swoich osobistych zainteresowań pieniądz stanowi bazę, która jest niezwykle ciężka do ominięcia. Jako środek wymiany daje nam dostęp do puli dóbr i usług produkowanych bądź świadczonych przez innych. Brak środków stopniowo lokuje człowieka w sytuacji życiowej, w której jego możliwości stają się bardzo ograniczone.

Czy jednak sam brak środków jest czynnikiem najważniejszym? Czy jeżeli zaspokoimy potrzeby podstawowe problem ubóstwa zniknie? Praktyka pomocy społecznej na całym świecie wskazuje niestety inaczej. Pracownicy i wolontariusze placówek pomocowych nadal próbują znaleźć sposoby na udzielenie pomocy lepszej jakościowo niż samo wręczanie pieniędzy pomimo tego, że znaczna część beneficjentów domaga się tej właśnie formy. Gdyby dystrybucja pieniądza była wystarczająca do zwalczania ubóstwa problem ten byłby we współczesnym świecie marginalny. Nie dzieje się tak, ponieważ samo zaspokojenie głodu, pragnienia oraz ubrania nie jest wystarczające, żeby funkcjonować w świecie społecznym. Częstą przeszkodą jest osobista hierarchia potrzeb, która skutkuje niewłaściwą dystrybucją posiadanych zasobów oraz brak umiejętności generowania środków pieniężnych. Przykładem może być obraz jednostek patologicznych, wśród których potrzeba zaspokojenia głodu, np. alkoholowego lub narkotycznego wybija się często ponad zaspokojenie nawet najbardziej podstawowych potrzeb fizjologicznych swoich i rodziny lub też uniemożliwia podjęcie efektywnej pracy.

W ten sposób przechodzimy do kolejnego aspektu ubóstwa jakim są życiowe szanse i umiejętność ich wykorzystania. Ubóstwo w znacznym stopniu redukuje szanse na polepszenie sytuacji materialnej i społecznej. Dziecko wychowane w biedzie często w sposób nieświadomy naśladuje wzorce zachowania rodziców i ludzi z otoczenia. Dorastając nie zdaje sobie sprawy, że życie może być inne. Częstym zjawiskiem jest próba wybicia się z biedy poprzez podejmowanie ryzykownej działalności kryminalnej, która od wczesnej młodości prowadzi przez zakłady poprawcze do więzień. W innej sytuacji niska świadomość społeczna prowadzi do ograniczenia swoich wyborów życiowych do najprostszych zawodów i braku motywacji do polepszania swoich kwalifikacji. Często dzieci z biednych rodzin bardzo szybko rezygnują z edukacji powodowani koniecznością pomocy w utrzymaniu rodziny. Większość tych czynników w sposób prosty jest odziedziczona po rodzicach, którzy sami w podobny sposób kierowali swoimi wyborami. Dziedziczenie stylu życia jest naturalne. Stanowi jednak jedną z największych przeszkód na drodze do polepszenia sytuacji ludzi biednych. Działalność organizacji pomocowych często koncentruje się na stwarzaniu szans dla osób dotkniętych ubóstwem. Niezależnie od tego, czy jest to wybudowanie nowej szkoły, zakup komputera czy ufundowanie stypendium działania te zmierzają do stworzenia możliwości dla ludzi, którzy w inny sposób nie mieliby żadnych szans na zrobienie kolejnego kroku. Działania te mają również na celu przebicie muru przekonań o własnym życiu, nadania ludzkim wyborom sensu i nadziei na zmianę. Pomimo tego, również i to często bywa nieskuteczne.

Brak umiejętności wykorzystania szans jest niewątpliwie jedną z najtrudniejszych kwestii w działalności pomocowej. Nawet, jeżeli stwarza się ludziom przejrzyste możliwości, natrafia się na niewidzialny mur. We wtórnym analfabetyzmie umiejętność odczytywania liter stoi w konfrontacji z umiejętnością praktycznego i twórczego wykorzystania zawartej w treści wiedzy. Podobnie rzecz ma się w sytuacji osób ze strefy ubóstwa. Nawet jeżeli stworzy się szanse i dostarczy środki na ich realizację bywają one niewykorzystywane. W rodzinie funkcjonalnej zdolność dostrzegania i twórczego włączania się pozytywne sytuacje oraz wspieranie postawy osobistego rozwoju stanowią naturalny element wychowania. Umiejętność kreowania hierarchii potrzeb, wyznaczania celów i ich realizacji są nieodzownym elementem życia, który nadaje sens działaniom. Brak tych umiejętności i cech powoduje skłonność do wpadania w życiowy dryf i przekonanie o tym, że nie ma możliwości zmiany. Ta warstwa psychologiczna walki z ubóstwem wymaga najwięcej cierpliwości, zaangażowania i empatii. Niestety niezwykle częsty jest brak zrozumienia dla osób biednych wykazywany przez osoby lepiej sytuowane. Dzieje się tak, ponieważ te ostatnie odbierają zachowania osób biednych jako nielogiczne i skażone obcą im moralnością. Podobnie ludzie dotknięci ubóstwem odbierają osoby z innych warstw społecznych jako aroganckie, chciwe i mało empatyczne. Dlatego w tej warstwie pomocy niezwykle ważne są działania edukacyjne i oświatowe kierowane w obie strony. Jedynie koordynacja wspólnych działań różnych grup społecznych może doprowadzić do ogólnego polepszenia sytuacji społeczeństwa i odmiany życia ludzi niejednokrotnie poszkodowanych przez los. Dlatego właśnie walka z ubóstwem jest serią bitew bez jednolitego frontu. Wymaga ona nie tylko gromadzenia środków na pomoc lecz twórczego i praktycznego stwarzania szans i oświaty. Dla wielu wydaje się być syzyfową pracą, jednak ma wielki sens. Niezwykłą satysfakcją jest dowiedzieć się, że stypendysta programu pomocowego ukończył szkołę lub założył funkcjonalną rodzinę. Jeszcze większym szczęściem jest to, że ta sama osoba angażuje się w życie społeczności, z której wyrosła. Uświadamia innych, że istnieje droga do lepszego życia, pokazuje ścieżki często niewidzialne dla osób nie znających twardych realiów życia w ubóstwie.

Każde działanie ukierunkowane na polepszenie bytu bliźnich ma w ten sposób sens nie tylko w wymiarze praktycznym ale również moralnym i ogólnoludzkim. Dlatego cieszę się, że 17 października obchodzimy Międzynarodowy Dzień Walki z Ubóstwem. Pomimo tego,  że pośród 365 innych dni wydaje się on być mało znaczącym, przypomina nam wszystkim o ważnym światowym problemie. Światowym problemie, którego dramat rozgrywać się może na ulicy przy której mieszkamy.

Grzegorz Gałczyński

ubostwo2

kuchnia w Ntamugenga (Dem. Rep. Konga)