Wieści z frontu misyjnego w Czadzie

lai35023 lutego przeżywaliśmy konsekrację naszego biskupa Nicolasa Nadji Bab – pisze do fundacji ks. Jakub Szałek, misjonarz w Czadzie. Do Lai – stolicy diecezji, zjechało się bardzo dużo ludzi z całego Czadu. Byli wszyscy biskupi z Episkopatu (7 osób) oraz ponad 150 kapłanów. Uroczystość trwała przeszło 5 godzin.

lai1Pod koniec Eucharystii, przed błogosławieństwem, (jest tu taki zwyczaj) ludzie składają życzenia nowemu biskupowi, oraz przynoszą prezenty (to zajmuje dużo czasu). Trzeba jednak przyznać, że jest to  niesamowitym przeżyciem dla miejscowych ludzi. Sprawia im to ogromną radość! Przynoszą biskupowi w ramach prezentów: kury, kaczki, gołębie, kozy, owce, nawet trafiła się jedna krowa (która pasie się teraz przy jego domu). Takich egzotycznych przeżyć, podczas konsekracji biskupiej, można doznać tylko w Czadzie.

1 marca, nowy biskup, zawitał w mojej misji. Dla mieszkańców naszej wioski było to wielkim wyróżnieniem. Pierwsza wizyta pastoralna biskupa miała miejsce w Doumougou – w parafii na peryferiach diecezji. Sam biskup cieszył się ogromnie, że to właśnie od takiego najbardziej „zacofanego” miejsca rozpoczyna  swoją posługę w terenie. I znowu na koniec Mszy Świętej były prezenty: kury, kaczki, perliczki, gołębie, jajka, ziarna sorgo (przy tym wielka radość ludzi). Na drugi dzień musiałem to wszystko zawieźć biskupowi do jego domu w Lai. Dobrze, że Toyota Hilux ma z tyłu „pake” – wszystko się pomieściło. Najtrudniej było z kurami (ponad 40). Jakoś szczęśliwie dojechałem i zapełniłem biskupi kurnik ptactwem z Doumougou.

Obecnie głoszę rekolekcje wielkopostne w mojej parafii – 5 tur rekolekcji. Nie da się za jednym razem wygłosić dla całej parafii. Niektóre wioski są oddalone o ponad 60 km od centrum misji. W naszych warunkach to ksiądz jedzie do ludzi, do ich wiosek głosić Słowo Boże (nie tak jak w Polsce, że wszyscy przychodzą do kościoła, w ramach jednej parafii). W Czadzie brakuje ciągle kapłanów, dlatego nie ma możliwości, by jakiś rekolekcjonista głosił rekolekcje. Każdy proboszcz głosi u siebie. W dużych miastach, pojawia się ta praktyka, że zaprasza się rekolekcjonistę np. kapłana, który jest profesorem w Seminarium. Niestety w wiejskich parafiach jest to nie do wykonania.

czad2Czas głoszenia rekolekcji jest dla mnie czymś fantastycznym – choć bardzo wyczerpuje. Są to 3-dniowe rekolekcje. Rozpoczynamy o g. 9 i kończymy o g. 17. Wszystko dzieje się gdzieś poza wioską (ok. 2 km od miejscowości). Ludzie zabierają ze sobą prowiant, wodę i wszystko to co potrzebne, by przeżyć 3 dni. Rozkładają się pod wielkim drzewem (w cieniu), siadają na słomianych „dywanach”, na plandekach i słuchają Słowa Bożego. Posiłki przygotowuje się na ognisku (papka ryżowa z jakimś sosem). Spanie jest pod gołym niebem, na tych samych dywanikach i plandekach i pod tym samym wielkim drzewem, gdzie podczas dnia słucha się Słowa Bożego.

Byle wytrwać do Wielkanocy. Potem jest już mniej pracy w terenie. No i czeka się na pierwszy deszcz od kilku miesięcy.

Polecam się modlitwie. Tym samym się odwdzięczam!

ks. Jakub Szałek

lai3

Comments are closed, but trackbacks and pingbacks are open.