Wrażenia z Nguelemendouka

Już drugiego dnia pobytu na misji w Nguelemendouka mogłam poczuć co znaczy praca misjonarza. Od rana towarzyszyłam s. Immakulacie Faustynowicz CSSMA w pełnieniu przez nią licznych obowiązków. Pracy starczyłoby dla kilku osób. W godzinach popołudniowych, po zajęciach szkolnych, spotkałam się z podopiecznymi Fundacji Dzieci Afryki. Najpierw poznałam przedszkolaków, później dzieci ze szkoły podstawowej.

Każda z grup entuzjastycznie mnie powitała. Już nie mam wątpliwości, że każde dziecko, pomimo odległości i warunków w jakich żyje, jest sercem złączone z rodzicem adopcyjnym. Dzieci dzięki pomocy Darczyńców oraz zabieganiu misjonarek i lokalnych pracowników misji są radosne, zadbane i  najedzone. W każdej z klas byłam uczestnikiem ciekawych zajęć szkolnych i pozaszkolnych. Dzień zakończył się modlitwą za Fundację i dzieci afrykańskie.

Pierwszego maja, w dniu wolnym od zajęć szkolnych, mogłam uczestniczyć w uroczystym pochodzie pierwszomajowym. Wspólnie z mieszkańcami wioski uczciłam Święto Pracy, tym razem w kameruńskim wydaniu. Naprawdę dech zapiera. Nic nie traci to święto, nawet pomimo intensywnie grzejącego słońca. Pochód lokalnej społeczności wyglądał naprawdę godnie.

Odwiedziłam również miejscowy szpital państwowy. Serce się kraje, gdy widzi się sale daleko odbiegające od jakichkolwiek zasad BHP i norm znanych mi ze szpitali europejskich. Tym bardziej jest ciężko, gdy obserwuje się osoby cierpiące. W polskich warunkach przeszłyby stosowne leczenie, tutaj walczą o przetrwanie. Wygrywają silniejsze organizmy. Ciągła walka o życie.

Po południu zostałam zaproszona na pole uprawne w prawdziwym lesie równikowym. Tam misyjna kucharka wraz z rodziną, pomimo skwaru, oczyszczała las pod pole uprawne. Najbardziej wzruszyła mnie ciężka praca wszystkich dzieci, w każdym wieku.

 Urszula Ląkocy

wiadomość od s. Immakulaty:

W ostatnich dniach Ula zmagała się z malarią. Choroba wyjątkowo źle potraktowała wolontariuszkę. Leki nie chciały działać jak powinny, Ula słabła, nic nie jadła, leżała. Obecnie czuje się już nieco lepiej (…).

W sobotę odbyły się rekolekcje dla młodzieży z „Biletu do Świata”. Na ręce Uli złożone zostały podziękowania dla Fundacji DZIECI AFRYKI za wszelką pomoc. Były też kwiaty i afrykańskie upominki.