Wreszcie mogę poczuć się dzieckiem

muzungu3

Kiedy przyjechały do wioski, bardzo się ich bałam. Wyglądały dziwnie, miały białą skórę i długie jednolite sukienki. Nie widziałam ich włosów, które chowały pod jasnymi welonami. To też było dziwne. Muzungu[i].

Kiedy coś przeskrobałam, mama mówiła: „zobaczysz Ingrid, przyjdą muzungu i cię zabiorą”. Dlatego tak się bałam. Ale wizyta muzungu w mojej wiosce przyniosła same dobre zmiany. Mama powiedziała, że teraz pójdę do szkoły. Do tej pory było ciężko. Codziennie, od rana pracowałam. Nosiłam ciężkie wiadra z wodą z odległej rzeki, zbierałam drewno na ognisko i opiekowałam się rodzeństwem. Sprzątałam, chodziłam z mamą wykopywać maniok, którego i tak było za mało, by zaspokoić głód, a co kilka dni prałyśmy w rzece.

Muzungu odmieniły moje życie. Dalej pomagam mamie, ale przedpołudnia spędzam w szkole. Nauczyłam się czytać, pisać i liczyć. I nie jestem już głodna, w szkole dostaję ciepły posiłek. Białe siostry mówią, że to dar od dobrodziejów z dalekiej Polski. Jestem im bardzo wdzięczna. Mam piękne książki i piórnik, który też przysłali dobrodzieje. muzungu4Na zawsze zapamiętam ich wizytę w naszej szkole. Byli biali, ale kolor ich skóry już mnie nie dziwił. Przywieźli dużo prezentów i zabrali nas na wycieczkę. Po raz pierwszy zobaczyłam coś więcej niż moją wioskę, dżunglę i rzekę. Powiedzieli, że to z okazji Święta Dzieci.

Jestem szczęśliwa i wreszcie mogę poczuć się dzieckiem. Bardzo lubię bawić się z koleżankami podczas przerw i często się uśmiecham. I wiecie co, już nie boję się muzungu!

muzungu2

Powyższy tekst napisano na podstawie relacji misjonarek i misjonarzy polskich w Afryce, współpracujących z Fundacją DZIECI AFRYKI. Fotografie z s. Alicją Adamską prowadzącą szkołę św. Alojzego w Abong-Mbang (Kamerun).

Elżbieta Wolska

[i] muzungu – człowiek rasy białej