Życie w Burundi

O życiu w tym maleńkim górzystym kraju, leżącym w środkowej Afryce, opowiada s. Gabriela Droździel ze Zgromadzenia Sióstr Kanoniczek Ducha Świętego de Saxia.

Większość ludzi żyje bardzo biednie, w niezwykle trudnych warunkach materialnych. Są to ludzie, którzy żyją z uprawy rolnictwa. Sadzą fasolę, słodkie ziemniaki, maniok, cebulę, kukurydzę i sorgo, z którego wyrabiają piwo. Zbiory mają dwa razy do roku, a więc przeżywają dwa razy przednówek (tak się mówiło w Polsce), bo małe poletka nie wystarczają by wyżywić rodzinę. Niektórzy uprawiają: kawę, herbatę i ryż. Gdy zbiory są udane to trochę sprzedają, zakupują ubranie, leczą się i żyją przez jakiś czas dostatnie. Nie przewidują jednak i nieumiejętnie gospodarują żywnością i pieniędzmi, by im starczyło na cały rok. Niektórzy posiadają kury, kozy czy nawet świnie a bogatsi krowę. Część rolników uprawia ziemię w dolinach.

Ziemia ta jest żyzna i ci uprawiają najczęściej warzywa na sprzedaż: marchew, kapustę, ziemianki, cebulę, kabaczki, pomidory itp. Tym ludziom żyje się lepiej, gdyż mają już stały dochód z uprawy ziemi, podobnie jak i tym, którzy mają jakiś zawód a więc i stałą pensję – jest to jednak pensja głodowa. Tylko pewien procent ludzi jest bogatszy. Są to ludzie na wysokich stanowiskach i ci, co dorobili się dzięki swemu sprytowi, ale oni nie troszczą się o swoich biednych braci. Mieszkają w domach na styl europejski, biedni zaś, w domkach wybudowanych z gliny suszonej na słońcu i krytych dachówkami lub blachą. Nieliczni budują z cegły palonej. Do budowy używają piasku i gliny a rzadko cementu, gdyż jest bardzo drogi. W domach zamiast podłóg jest klepisko, śpi się na matach.
Wyposażenie wnętrza to krzesło, jakiś stolik, małe stołki do siedzenia i kilka naczyń kuchennych. Większość ubogich ludzi je najczęściej raz dziennie, wieczorem.
Siostry misjonarki pracujące w Centrum Zdrowia w Bużumbura – stolicy kraju – mają coraz więcej trudności administracyjnych związanych z reorganizacją służby zdrowia i systemu leczenia. Rząd stawia coraz większe wymagania i prowadzi nieustanne kontrole. W rezultacie, zamiast zająć się chorymi, siostry ciągle piszą sprawozdania i uzupełniają dokumentację. Są bardzo zestresowane takim nieustannym napięciem.