FUNDACJA DZIECI AFRYKI

al. Zjednoczenia 13

01-829 Warszawa

 

tel. 22-381-27-74, 601-319-878

e-mail: biuro[at]dzieciafryki.com

 

rachunek w mBank:
04 1140 2004 0000 3302 8070 6407

MARKET DZIECI AFRYKI 24h/7

 

- podkreśla Papież Franciszek, tytułując swoje orędzie na V Światowy Dzień Ubogich, który przypada 14 listopada. Zatem dziś przekornie nie o Afryce a o naszym polskim podwórku.

 

Tytułowe słowa pochodzą od Jezusa, są przytoczone z Ewangelii św. Marka, który, jak opowiada wypowiedział je na kilka dni przed świętem Paschy, będąc na obiedzie w Betanii, w domu Szymona, zwanego „Trędowatym”. Wówczas to pewna kobieta weszła, trzymając alabastrowy flakonik pełen bardzo cennego olejku, który następnie wylała na głowę Jezusa. Gest ten wzbudził wielkie zdumienie i dał początek dwóm różnym reakcjom.

 

Pierwsza postawa to oburzenie - można było przecież owy olejek sprzedać, a otrzymane za niego pieniądze rozdać ubogim. Druga natomiast wychodzi od samego Pana Jezusa i pozwala nam na zrozumienie gestu Kobiety, która dokonała uprzedzającego namaszczenia ciała Zbawiciela, będącego jednocześnie uosobieniem wszystkich ubogich. Słowa Jezusa „ubogich zawsze macie u siebie” wskazują również na to: ich obecność wśród nas jest ciągła, ale nie może doprowadzić do przyzwyczajenia, które staje się obojętnością, lecz powinna zaangażować nas do bezwarunkowego dzielenia się życiem[1]. Co dokładnie znaczą te słowa? W tym miejscu chciałbym przytoczyć świadectwo pewnego młodego mężczyzny, który jednak chciał pozostać anonimowy, a którego historia pięknie wpasowuje się w dzisiejsze Święto.

 

Pewnego razu zagadałem do bezdomnego.... Była późna pora, godzina ok. 21, a na zewnątrz był mróz. Czekając na warszawskich Młocinach na autobus, poszedłem do metra kupić sobie kanapkę i kawę. Przykucnąłem w wejściu na stację i spokojnie jadłem kanapkę popijając kawą. Naprzeciwko mnie siedział pewien Pan, który najprawdopodobniej był bezdomny. Nie wyglądał na pijanego, a do tego wszystkiego czytał książkę. Niezbyt często widywałem bezdomnych czytających książki. Pomyślałem wtedy sobie, żeby podejść do niego i zagadać, ale jakoś nie potrafiłem. Po pierwsze to takie niecodzienne, a po drugie nie wiedziałem jak zareaguje. Jednak gdzieś w sercu czułem, że to dobry pomysł, a nawet jeśli nie dobry, to na pewno nie zły. Kiedy patrzyłem, jak ludzie przechodzą obok niego, to pomyślałem, jak bardzo samotnie musi się czuć taki człowiek i jak wiele może znaczyć dla niego zamienienie z nim paru słów. Oczywiście nie miałem pretensji do innych ludzi, bo nie każdy ma w sobie siłę, żeby wychodzić poza schematy. Dlatego zdecydowałem wówczas, żeby zagadać do tego Pana. Nie chciałem też wychodzić do niego z jakimś ogromnym współczuciem, po prostu chciałem, aby mógł poczuć się jak zwykły człowiek. Spytałem go czy nie ma ochoty napić się ciepłej herbaty? Po czym z uśmiechem na twarzy dodałem - ja stawiam. On wyraził chęć. Za chwilę spytałem o jedzenie, ale nie chciał. Chciał tylko herbatę. To pokazało mi jak dobro wraca, bo gdy poszedłem do sklepiku kupić herbatę, to Pani sprzedawczyni, myśląc, że chcę się ogrzać zaproponowała mi, żebym sobie poczekał w tym sklepiku. Podziękowałem jej, wziąłem herbatę i zaniosłem temu Panu. Potem spytałem się go co czyta. Powiedział mi tytuł i autora, ale niezbyt dokładnie zrozumiałem. To jednak nie było takie istotne. Zapytałem się o czym jest fabuła książki, a on krótko mi ją streścił. Jakaś młodzież w angielskim hostelu cyklicznie popełniała samobójstwa... Było to coś z gatunku kryminału lub horroru. Zauważyłem, że miał wyciągnięte stopy z butów, więc spytałem czy mu tak nie zimno? Pokazał mi, że ma zniszczone buty i że ma szerokie stopy, które nie mieszczą się do wszystkich butów. Zaproponowałem mu pieniądze na nowe obuwie, ale on ciągle powtarzał, że ma szerokie stopi i nie do wszystkich butów się mieszczą. Na koniec spytałem się go czy lubi owoce, bo został mi jeden banan, którego nie zjadłem w pracy, a on chętnie przyjął. Kiedy się uśmiechnąłem i powiedziałem, że trzeba mówić, jak coś chce, to on odrzekł, że się wstydzi. Życzyliśmy sobie wszystkiego najlepszego i tak zakończyła się nasza krótka pogawędka. Jednak ta sytuacja uzmysłowiła mi, że można i czasem warto przełamywać schematy. Ponadto w każdym takim niezwykłym spotkaniu upatruję palec Boży, a może nawet Jego samego, obecnego w tych ludziach. To, że mogę komuś okazać miłość, to tak naprawdę wielka łaska. Wielu ludzi pragnie tak niewiele - chcą być po prostu zauważeni i traktowani jak zwykli, normalni ludzie...”

 

Ta opowieść jest historią prawdziwą i pokazuje, że jeśli wydaje nam się, że nie mamy nic czym moglibyśmy obdarować ubogiego, to tak naprawdę każdy z nas ma więcej niż mu się wydaje. Abp Grzegorz Ryś, podczas pierwszych obchodów Światowego Dnia Ubogich w 2017 roku, powiedział, że każdy z nas ma wystarczająco dużo, bo jeśli nie mamy pieniędzy, możemy podzielić się uśmiechem, czasem, dobrym słowem i w końcu samym Panem Bogiem. Zaznaczył też, że do miłosierdzia potrzeba męstwa i jak mawiał św. Franciszek - dając otrzymujemy[2]. Choć ta prawda stoi w sprzeczności z dzisiejszą ekonomią, to jednak ważne jest, aby w twarzy ubogich widzieć twarz samego Chrystusa, wtedy spotka nas z niczym nie równająca się łaska obcowania z samym Bogiem. Papież Franciszek pisze: Wiele jest ubóstwa „bogatych”, które mogłoby być uleczone przez bogactwo „biednych”, jeśli tylko mogliby się oni razem spotkać i poznać! Nikt nie jest tak biedny, żeby nie mógł dać czegoś od siebie drugiemu i otrzymać coś od niego z wzajemnością[3].

 

My, jako Fundacja Dzieci Afryki w Światowy Dzień Ubogich, przypominamy o naszych podopiecznych. O dzieciach bardzo często zapomnianych, pominiętych, gdzie ludzie przyzwyczajeni do życia w biedzie i nędzy czasem przestają widzieć swoje cierpienie przyzwyczajając się do niego, traktując je jak swoją codzienność.

 

Adam Amine

 

UBOGICH ZAWSZE MACIE U SIEBIE

13 listopada 2021

wpłać teraz przez DOTPAY

lub wykonaj przelew

Fundacja Dzieci Afryki

09 1140 2004 0000 3902 8070 7963

darowizna CH6 - czadowe gimnazjum