FUNDACJA DZIECI AFRYKI

al. Zjednoczenia 13

01-829 Warszawa

 

tel. 22-381-27-74, 601-319-878

 

rachunek w mBank:
04 1140 2004 0000 3302 8070 6407

09 1140 2004 0000 3902 8070 7963

kod SWIFT: BREXPLPWMBK

 

Do Afryki ciężko jest pojechać ot tak. To znaczy łatwo jest kupić bilet, opłacić wizę i pojechać na safari, czy pustynię albo w jakikolwiek turystyczny region. Jednak dla Iwony Sarny i Marcina Gradowskiego celem wyjazdu na Czarny Ląd była realna pomoc Afrykańczykom przy użyciu własnych rąk i umysłów.

"Zaczęło się od poszukiwań fundacji, która działałaby lokalnie i byłaby naszym „pośrednikiem” w dotarciu na Czarny Ląd. Wierzcie lub nie, ale na świecie roi się od fake’owych akcji pomocowych, czy płatnych wolontariatów, które bardziej przypominają atrakcyjne wakacje niż niesienie jakiejkolwiek pomocy. Trudno jest też samemu ocenić, czy ludzie, którzy zwracają się do nas z prośbą o pomoc, naprawdę jej potrzebują. A nawet jeśli jej potrzebują, to nie wiemy, jak rzeczywiście pożytkują darowizny.

My mieliśmy szczęście dość szybko natrafić na Fundację Dzieci Afryki, która okazała się mieć sporo atutów i wzbudziła nasze zaufanie. Po pierwsze, działa lokalnie w różnych małych wioskach afrykańskich i skrupulatnie kontroluje wydatkowane pieniądze. Członkowie fundacji kilka razy do roku organizują wyprawy misyjne, w trakcie których odwiedzają miejsca objęte programami pomocowymi. Poza tym fundacja ceni sobie lokalne kontakty, głównie misjonarzy (choć nie tylko), którzy żyją wśród danej społeczności. Dzięki nim ma wiedzę na temat życia codziennego mieszkańców danego regionu oraz ich realnych problemów.

Dodatkowym (i istotnym!) atutem fundacji jest to, że ma siedzibę w Warszawie, czyli tam, gdzie my mieszkamy.

Zaczęło się od spotkania rekrutacyjnego i zobowiązania – jeśli chcesz wyjechać na wolontariat misyjny, musisz najpierw przez rok działać w wolontariacie krajowym a także przejść roczne szkolenie przygotowujące do wyjazdu. To było pierwsze i bardzo ważne „sito”, które już na wstępie eliminowało osoby o słomianym zapale, czy nieprzygotowane do długookresowych zobowiązań.

Rozpoczęliśmy zatem działania w ramach wolontariatu krajowego. Poza tłumaczeniami, działalnością pisarską i pomocą w biurze, każdy z nas wziął „pod opiekę” jeden z fundacyjnych programów pomocowych – ja wybrałam program Dom Talita Kum w Czadzie, Marcin z kolei zajął się programem w Zambii.

W styczniu 2021 r., po kilku miesiącach działalności wolontariackie w Warszawie, rozpoczęliśmy szkolenie. Już po pierwszym dniu byłam zdania, że dla samego szkolenia warto było się zaangażować. A czekało nas w sumie aż dziesięć weekendowych spotkań!

Zajęcia miały się odbywać co trzy tygodnie w weekend, stacjonarnie w biurze fundacji, po 7 godzin dziennie. Na początku było nas ośmioro kandydatów, wykładowców natomiast było wielu i często się zmieniali, w zależności od tego, czego dotyczył dany temat.

Kwestie, które udało nam się omówić na pierwszych spotkaniach dotyczyły celów wolontariatu misyjnego, motywacji i predyspozycji wolontariusza. Mieliśmy zajęcia z pedagogami specjalnymi, wolontariuszami z doświadczeniem w Afryce, przedsiębiorcami. Poznaliśmy historię fundacji, ale też dowiedzieliśmy się, jakie w nas drzemią pobudki do działalności altruistycznej.

Następnie „wprowadzono” nas do Ugandy. Dowiedzieliśmy się, jak doszło do powstania szkoły w Kiruddu (tam, dokąd jedziemy), jak wygląda życie mieszkańców tej wioski. Podczas spotkania z psycholożką dyskutowaliśmy o różnicach kulturowych, a na zajęciach z inną prowadzącą dowiedzieliśmy się, jak powinien wyglądać program wolontariatu misyjnego oraz co oznacza świadoma i mądra pomoc.

Z kolei na innych zajęciach pedagożka specjalna opowiedziała nam o Edukacji Globalnej i przedstawiła Kodeks w sprawie obrazów i wiadomości dotyczących Krajów Południa. Obejrzeliśmy też kontrowersyjne zdjęcia, które obiegły cały świat i stały się źródłem mocno utrwalonych stereotypów.

Ważnym i bardzo praktycznym elementem szkolenia były podstawy dydaktyki i prowadzenie zajęć świetlicowych. Jako że nie jesteśmy pedagogami, musieliśmy nauczyć się wielu zasad odnośnie konstruowania zajęć, a także poznać gry i zabawy oraz umiejętnie dopasowywać je do konkretnej grupy wiekowej. Dowiedzieliśmy się też, że flamastry, farby oraz zabawy przy użyciu jedzenia nie znajdą zastosowania w miejscu, gdzie panuje głód, nie ma dostępu do wody, ani segregacji odpadów.

Ciekawym i z początku kontrowersyjnym dla mnie tematem był fundraising. Od specjalistki z tej dziedziny dowiedzieliśmy się, że nie jest to, brzydko mówiąc, żebranie o pieniądze, tylko droga jaką zapewnia się darczyńcom do odbiorców. Bez niej, nie byłoby pomocy, zwłaszcza w miejscach tak odległych jak Afryka. Fundraising jest szeroką dziedziną, o której można mówić godzinami. Nam natomiast przedstawiono kilka kluczowych kwestii, które pomogły nam jeszcze na etapie szkolenia, w osiąganiu różnych fundacyjnych celów.

Na spotkaniu z misjonarzem i wolontariuszką z Ghany poznaliśmy specyfikę wioski Bundoli, która również czeka na polskich wolontariuszy. Dowiedzieliśmy się, jakie panują tam zwyczaje, kim jest wódz, jak są traktowani poszczególni członkowie plemienia oraz kim są czarownice.

Z kolei na zajęciach o Tanzanii, gdzie również wybudowano Szkołę Fundacji Dzieci Afryki, poznaliśmy tanzańskiego koordynatora projektów w Kwamneke, który przedstawił nam swój punkt widzenia na temat realiów edukacyjnych w swoim kraju.

Na innym spotkaniu opowiedziano nam o wizji naszej relacji ze społecznością szkolną oraz o partnerskiej współpracy z nauczycielem. Chodzi przede wszystkim o to, żeby nie uważać się za białego, wszechwiedzącego człowieka, a zamiast tego budować w lokalnych ludziach pewność siebie i świadomość ich umiejętności. Prowadzące, przedstawiły nam w zarysie, jakie będą nasze zadania w placówce, do której się udajemy.

Duuuuuuuuuużo tego, nie?

Koniec końców, za sprawą ówczesnej pandemii, nasze spotkania rozwlekły się w czasie, a część z nich odbyła się online. Niestety kilka ostatnich zajęć takich jak "Medycyna tropikalna" nie odbyło się z uwagi na to, że… rozpadła się grupa! Szkolenie dokończyliśmy tylko ja i Marcin i w nas teraz cała nadzieja". 

 

Iwona Sarna

 

 

- wspomóż przygotowania Iwony i Marcina do wyjazdu - zbiórka na Zrzutka.pl

- grupa Iwona & Marcin w Ugandzie na Facebooku - bądź na bieżąco

- szkolenie przygotowujące do wolontariatu misyjnego - czytaj

 

OD MARZEŃ DO REALIZACJI - WOLONTARIAT W AFRYCE

01 stycznia 2023

POMAGAM